Poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Minister Sasin w "Sygnałach Dnia"

Krzysztof Grzesiowski: Minister Jacek Sasin, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej, gość Sygnałów. Dzień dobry, panie ministrze, witamy.


Jacek Sasin:
Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.


Jeśli pan pozwoli, powróćmy do dni po katastrofie pod Smoleńskiem. Kiedy słuchacze Programu 1 Polskiego Radia dzwonili tu do nas do studia, składali kondolencje, proszę posłuchać:

Słuchaczka: Łączę się w bólu bliskich tym wszystkim, którzy tak nagle zostali wyrwani z grona żyjących.

Panie ministrze, tych telefonów i esemesów były setki, jeśli nie tysiące, oczywiście. My pozwoliliśmy sobie przygotować i płytę, i taki dokument, który nazwaliśmy w hołdzie tym, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, to są wiadomości przekazane esemesem właśnie przez słuchaczy Programu 1 Polskiego Radia. Jeśli pan pozwoli, na pana ręce.


Bardzo dziękuję. Muszę powiedzieć, że reakcja Polaków na to tragiczne wydarzenie była rzeczywiście niezwykła. Ogromna solidarność, ogromne okazanie żalu, bólu. Te esemesy, te telefony, które do państwa tutaj napływały, to przecież jest fragment tak naprawdę pewnego ogólnopolskiego poruszenia, tego poruszenia, które w taki sposób widoczne, najbardziej chyba było widać pod Pałacem Prezydenckim, gdzie rzeczywiście tysiące, dziesiątki tysięcy osób, które przychodziły i stały tam w kolejce i stały tam, aby przez chwilę oddać hołd zmarłej parze prezydenckiej. Rzeczywiście po raz kolejny okazało się, że Polacy w tych chwilach tragicznych, chwilach narodowej traumy są być razem, chcą pokazać swoją solidarność. To rzeczywiście ogromna wartość, przy całym tragizmie tej sytuacji to ogromna wartość, która myślę również powinna procentować jakoś w przyszłości.


Panie ministrze, jesteśmy kilkanaście dni po tej tragicznej katastrofie, chowane są ostatnie ofiary wypadku. Jak działa w tej chwili Kancelaria Prezydenta? Czym się zajmuje?


Kancelaria Prezydenta w tej chwili działa tak, aby wykonywać swoje konstytucyjne zadania. Pan marszałek Komorowski, który zastępuje czy wykonuje czasowo obowiązki prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest zobowiązany do wykonywania właśnie tych czynności, które wynikają z Konstytucji, więc chociażby do podpisywania ustaw. Są tutaj konstytucyjne terminy i one muszą być wykonane. Ja z ust pana marszałka Komorowskiego i mianowanego przez pana marszałka pełniącego obowiązki szefa Kancelarii pana ministra Michałowskiego otrzymałem taką informację, że pan marszałek nie chce wychodzić poza pewne niezbędne minimum, więc tak naprawdę pewne obszary działalności w tej chwili muszą ulec pewnemu takiemu zawieszeniu tak naprawdę w oczekiwaniu na wybory, na rozstrzygnięcie wyborcze, na pojawienie się nowego prezydenta, ale też, co ważne myślę, ta Kancelaria nie tylko musi przejść przez ten okres dwóch miesięcy w tej chwili, no ale musimy też myśleć o pewnym przygotowaniu również tej nowej prezydentury. Na tym się będziemy też w jakiś sposób skupiać. Ale tak naprawdę to trzeba też wprost powiedzieć, że w tej chwili Kancelaria na pewno nie będzie działała normalnie.


Cytowałem dzisiaj fragment wywiadu z marszałkiem Bronisławem Komorowskim, wywiadu dla Gazety Wyborczej, między innymi jest słowo o panu, a to w kontekście mianowania pana Jacka Michałowskiego szefem Kancelarii, właściwie pełniącym obowiązki szefa Kancelarii, że może byłoby lepiej, gdyby to był pan, natomiast pan marszałek Komorowski mówi, że został pan zastępcą szefa Kancelarii, pełni tę funkcję obarczony dodatkowymi kompetencjami. Czy takie usytuowanie panu odpowiada?


Panie redaktorze, znaczy powiem tak...


Czy to są rzeczy, których się nie komentuje?


Ja może powiem tylko tyle, bo byłem kilkakrotnie o to pytany, o te pierwsze godziny tak naprawdę, które następowały po tej tragicznej katastrofie. Ja dowiedziałem się już tego pierwszego dnia, już w sobotę, że został wyznaczony pełniący obowiązki szefa Kancelarii w miejsce pana ministra Władysława Stasiaka. Moi koledzy, którzy byli w tym czasie w Warszawie, ja przebywałem w Smoleńsku, wróciłem dopiero wieczorem do Warszawy, moi koledzy ministrowie byli na spotkaniu u pana marszałka Komorowskiego i tam zostali o tym fakcie poinformowani. I, no cóż, stało się jak się stało, znaczy mi było, szczerze mówiąc, trochę przykro, że pan marszałek z góry założył, że ja nie jestem osobą godną zaufania czy nie jestem osobą, która może w tych pierwszych chwilach Kancelarią pokierować. Cóż, no, i może tyle. Znaczy na pewno ten pośpiech był niepotrzebny, to takie mianowanie pana ministra Michałowskiego w niedzielę w trybie rzeczywiście niezwykle nagłym, co warto podkreślić – w momencie, kiedy tak naprawdę z formalnie prawnego punktu widzenia śmierć również pana ministra Stasiaka nie była jeszcze potwierdzona, bo też jego ciało nie zostało jeszcze wtedy zidentyfikowane, no, myślę, że to było niepotrzebne. A ja z pewnym zdumieniem przeczytałem też w jednym z artykułów prasowych, że pan marszałek Komorowski podejmował tę decyzję o mianowaniu pana ministra Michałowskiego, mając taką oto wiedzę, że również ja zginąłem w tej katastrofie i nie ma...


To przypomnijmy, że pana nazwisko było na liście osób, które miały być w samolocie.


Tak, ale chciałbym to sprostować, bo rzeczywiście w momencie, kiedy ta rozmowa, o której wspominałem, moi koledzy ministrowie, kiedy byli u pana marszałka Komorowskiego, od razu zwrócili uwagę, że naturalną koleją rzeczy zastępca w tej sytuacji przejmuje, więc poinformowali pana marszałka Komorowskiego o tym, że ja wbrew tym doniesieniom medialnym nie zginąłem. Co więcej, wręczenie, samo wręczenie nominacji panu Michałowskiemu odbyło się w mojej obecności, w związku z czym trudno tu mówić, że pan marszałek nie miał pełnej wiedzy.

12»»»
Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.