Prezydent RP gościł na Noworocznym Spotkaniu Rodziny Olimpijskiej

Poniedziałek, 7 stycznia 2008

7 stycznia 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wziął udział w Noworocznym Spotkaniu Rodziny Olimpijskiej.

Podczas uroczystości Prezydent RP powiedział:

„Po raz drugi jestem na spotkaniu Rodziny Olimpijskiej. Jestem w roku szczególnym, w roku letnich igrzysk olimpijskich, które odbędą się w Pekinie. Zeszły rok, jak mówią eksperci, był dla naszego sportu średni. Być może tak jest, jeżeli podsumujemy wszystkie dyscypliny, ale na pewno odnieśliśmy sukcesy spektakularne. Powrót naszego idola Adama Małysza, czwarty Puchar Świata, to po pierwsze. Po drugie - zakwalifikowanie się naszej reprezentacji do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Wydawałoby się, że to tylko zakwalifikowanie się, ale policzmy ile razy graliśmy na Mistrzostwach Świata i pamiętajmy, że na Mistrzostwach Europy nigdy dotąd nie byliśmy. Taki sukces się więc na pewno liczy. Zdobyliśmy wicemistrzostwa świata, z wicemistrzostwem świata naszych piłkarzy w piłce ręcznej na czele, był też przecież hokej, hokej na trawie, były sukcesy żużlowców. Były, co jest mojemu sercu szczególnie bliskie, sukcesy lekkoatletów, bo tej dziedzinie sportu zawsze poświęcałem dużą część swojego zainteresowania. Były sukcesy siatkarzy, było Mistrzostwo Europy judoków. To jest dziedzina sportu, którą bardzo lubię. Inaczej mówiąc, jest się czym pochwalić. Chociaż, jeżeli się jest człowiekiem z mojego pokolenia, to pamięta się czasy, kiedy polski sport na świecie był w pierwszej dziesiątce, gdzieś między szóstym a ósmym miejscem. W szczególności na olimpiadach w tzw. kwalifikacji punktowej, dzisiaj już zaniechanej. Ale dzisiaj jesteśmy istotnie dalej i powinno być nas stać na więcej. Zawsze mówiłem, że na czele tych, którzy będą organizowali polski sport powinni stanąć ludzie nie tylko z wielkim zainteresowaniem sportem, ale także z osobowością. W Polsce, można powiedzieć, przywództwo w sporcie jest podzielone między pana prezesa i pana ministra. Mam nadzieję, że obydwaj panowie spełnicie te oczekiwania. Spełnicie oczekiwania, związane z tym, żeby kierownictwo polskiego sportu, które dzisiaj funkcjonuje w warunkach wolnego kraju, gospodarki rynkowej, w sytuacji, gdzie nie wszystko jest upaństwowione. Wręcz odwrotnie - państwo w dziedzinach społecznych, a sport do nich należy, jest raczej wyjątkiem niż regułą. Mam nadzieję, że w tych warunkach spełnicie swoją rolę i zrealizujecie to, co jest naszym powszechnym marzeniem. Jest nim powrót do tego, co w kwalifikacjach, tej punktowej w szczególności, było w Rzymie czy w Tokio, czy medalowej w roku 1976 w Montrealu. Już wróciliśmy do pozycji przynajmniej znacznie silniejszej niż dotąd. Wszystkim polskim sportsmenkom i sportowcom chciałbym w roku 2008, dziękując za sukcesy zeszłego roku, dziękując też za sukcesy pływaków, bo ich nie wymieniłem, znakomite sukcesy naszej pani Otylii, ale nie tylko jej, za złote medale na mistrzostwach świata, za rekordy świata. Dziękując im wszystkim, chciałbym powiedzieć, że mocno trzymając kciuki, bardzo mocno życzymy tego, żeby występy w Pekinie się udały. Pekin jest najistotniejszy. Będzie bardzo trudno, trzeba to jasno powiedzieć. Gospodarze zrobią wszystko, żeby odnieść sukces, żeby odnieść triumf. A gospodarzom, jak wiadomo, nawet ściany pomagają. Nie wiem, czy tylko ściany będą pomagać, mam nadzieję, że tak, ale w każdym razie na pewno nie będzie łatwo. Musimy jednak w tej wielkiej rzece ruchu olimpijskiego znaleźć swój strumyk. I tego życzyłbym przede wszystkim. Ale jest także EURO, w którym jesteśmy i to jest już wielkim sukcesem, ale obyśmy się znaleźli przynajmniej w tych pierwszych 50 procentach. Oby nie skończyło się tak, jak na ostatnich mistrzostwach świata. Nie życzę więcej, bo zdaję sobie sprawę, że możliwości są ograniczone. Jeśli będzie więcej to będziemy się niezwykle cieszyć. Życzę w ogóle jak najwięcej sukcesów, bo wiecie świetnie, że sport dzisiaj to nie tylko rywalizacja. Można powiedzieć – jakie to ma za znaczenie, kto lepiej gra w piłkę, kto zręczniej rzuca do kosza, strzela do bramki. To w istocie ma duże znaczenie z punktu widzenia emocji milionów Polaków. Oczywiście mniej jest kibiców na co dzień, takich dla których sport stanowi istotę ich egzystencji, przynajmniej w każdą sobotę i niedzielę, a więcej jest takich, którzy angażują się wtedy, gdy drużyna polska gra o finał mistrzostw Europy. Ale generalnie jest to dziedzina narodowych emocji, zdrowych narodowych emocji, dobrych emocji, chociaż zdarzają się oczywiście ekscesy, ale - co charakterystyczne - rzadziej na meczach międzynarodowych, a więcej w ramach walk wewnętrznych, w ramach rozgrywek krajowych. Te dobre emocje organizują naszą świadomość, tworzą dla milionów Polek i Polaków przekonanie, czy jesteśmy gorsi, czy lepsi. I Państwa zadaniem jest to, żeby pod tym względem nasi rodacy mieli jak najwyższe poczucie wartości. Tego Wam życzę, raz jeszcze dziękując za sukcesy roku 2007, za znakomitą ilość fascynujących przeżyć."

wstecz
Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.