Poniedziałek, 17 grudnia 2007

Rozliczanie przeszłości będzie kontynuowane

17 grudnia 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wziął udział w uroczystościach z okazji 37. Rocznicy wydarzeń Grudnia 1970 r. przy Pomniku Ofiar Grudnia 1970 obok Stoczni Gdynia S.A.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:

„Ekscelencjo Księże Arcybiskupie, Szanowny Panie Przewodniczący, Panie Ministrze, Panie Admirale, Panie i Panowie,

po raz kolejny przemawiam w tym miejscu, które przed 37 laty było miejscem mordu, dokonanego według wszelkiego prawdopodobieństwa w sposób świadomy, po to, żeby stłumić bunt, a może dlatego, żeby ten bunt nie rozniósł się na całą Polskę. Ludzie zginęli tutaj niedaleko stoczni zwanej wtedy Stocznią Komuny Paryskiej dlatego, że w grudniu 1970 roku ośmielili się upomnieć się o swoje prawa, wtedy przede wszystkim o charakterze ekonomicznym, ale także o elementarne prawa do godności, poszanowania pracownika, aby ówczesne komunistyczne państwo nie narzucało z góry i przez zaskoczenie obywatelom coraz to nowych rozwiązań.. Ten bunt, jak pamiętają już jedynie starsi z nas, zakończył się wtedy zmianą władz - jednej ekipy komunistycznej na drugą. Nastąpiły pewne zmiany, można powiedzieć, że na kilka lat atmosfera w kraju nieco się poprawiła, ludziom działo się nieco lepiej, ale system nie zmienił w najmniejszym nawet stopniu swojej natury. Pod nie jednym względem był nawet gorszy niż poprzednio.

Ziarno, które zasiał Grudzień 1970 r. na Wybrzeżu, zaczęło jednak dawać coraz większe owoce. W połowie lat 70-tych doszło do kolejnego buntu i tym razem władza nie śmiała już użyć broni. W tym samym okresie kształtować się zaczęła opozycja. Przekleństwo pierwszych dziesięcioleci Polski Ludowej, a mianowicie separacja pracowników wielkich zakładów pracy i grup opozycyjnej inteligencji dobiegała końca. Efektem tego był Sierpień 1980 r. i wielkie zwycięstwo, które wtedy również było bezkrwawe, ale poprzedzone przelewem krwi tych, którzy wymienieni zostali w apelu poległych. Dlatego też rok 1970, to, co zdarzyło się tu wczesnym rankiem 17 grudnia na zawsze pozostanie w naszej historii. Przed chwilą słyszeliśmy, że zbrodnia ta nie została rozliczona. Tak, to prawda. Dziewięć lat po wielkim sierpniu 1980 roku, po powstaniu „Solidarności” reżim, który przez blisko dwa pokolenia nękał nasz kraj, odbierał nam wolność i godność upadł. Ale ci, którzy zorganizowali gdyńską prowokację, wcześniej użyli broni w Gdańsku, Elblągu, Szczecinie, pozostali nierozliczeni. Powstaje dzisiaj pytanie dlaczego?

Sądzę, że odpowiedź na to pytanie jest prosta. Dlatego, że na początku lat 90-tych zawarto pewne sojusze. Efektem wielkiego zwycięstwa naszego narodu była nie całkowita zmiana władz, nie rzeczywiste odejście tych, którzy rządzili Polską bez demokratycznego tytułu, z nadania obcego mocarstwa, tylko swoisty kompromis, który tym, o których przed chwilą mówiłem, dawał w istocie przewagę. To oni doprowadzili do tego, że sprawcy zbrodni 1970 roku, ale także i wielu innych zbrodni nie zostali ukarani. Jedyne wyjątki, jak skazanie sprawców zbrodni w „Wujku” zdarzyły się dopiero w ciągu ostatnich dwóch lat. I myślę, że nie przypadkowo zdarzyły się właśnie wtedy. To pewna odmiana, którą trzeba kontynuować. Mam nadzieję, że będzie kontynuowana. I mam taką głęboką nadzieję, że nie tylko ja, ale miliony Polaków, dla których słowo „patriotyzm”, „godność”, „solidarność”, „sprawiedliwość” coś znaczą - nie zawiodą się, że zjawiska, które miały miejsce w Polsce 2005-2007, te wszystkie, które były pozytywne, a rozliczanie przeszłości, rozliczanie sprawiedliwe, niewątpliwie do tych zjawisk należy, będą kontynuowane.

Jestem o tym, a właściwie chciałbym być o tym przekonany, bo wynik tych, czy innych wyborów nie może zmienić tego, iż naród i jego najaktywniejsza część chce pamięci. Chcę, aby słowa „patriotyzm”, „solidarność” i „sprawiedliwość” miały swoje znaczenie. Jestem przekonany i nie przypadkowo mówię to w tym miejscu, że to, co było dobre, nie tylko w sensie gospodarczym, ale także moralnym, społecznym i politycznym będzie kontynuowane z dotychczasową energią, a jedną z tych rzeczy, które należy kontynuować jest właśnie rozliczanie przeszłości. Zadaniem Prezydenta jest rozliczanie pozytywne, pamiętanie o tych, którzy mieli zasługi, zginęli, walczyli, cierpieli. Staram się to czynić w ramach swojej własnej wiedzy, wiedzy moich współpracowników, wiedzy, którą zgromadzili historycy oraz którą dysponuje związek „Solidarność”. Ale sprawiedliwe rozliczanie przeszłości ma też swoją drugą stronę, o której słusznie ostatnio mówiono i mam nadzieję – raz jeszcze to podkreślam – że sprawiedliwości stanie się zadość. Dziękuje bardzo.” 

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.