Sobota, 13 września 2014

Prezydent: W słowie Unia mieści się różnorodność

Bez wspólnej drogi i wspólnych celów nie da się realizować przyzwoitej polityki, nie da się przyzwoicie żyć - przekonywał prezydent Bronisław Komorowski podczas sobotniej konferencji "Unia dla Polski" dedykowanej Tadeuszowi Mazowieckiemu.

 

W piątek minęło 25 lat od powołania przez Sejm rządu Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego prezesa Rady Ministrów od czasu zakończenia II wojny światowej. Zobacz także: "Rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego dał impuls do kolosalnych zmian" "Tadeusz Mazowiecki łączył mądrość z dzielnością" W sobotę i niedzielę Pałac otwarty dla zwiedzających

 

Odbywająca się w sobotę w Warszawie konferencja dotyczyła m.in. historii i działalności nie istniejących już Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Zgromadziła wielu działaczy tych partii, takich jak Władysław Frasyniuk, Henryk Wujec, Jan Lityński czy Barbara Labuda.

 

Bronisław Komorowski zaznaczył, że rząd Mazowieckiego i on sam były "istotnym mechanizmem", który spajał środowisko współtworzące Unię Demokratyczną i Unię Wolności. Jak mówił, warto podkreślać wspólne cele i wspólną drogę, którą działacze tych partii wędrowali "przez parę niesłychanie ważnych lat".

 

- Ponieważ - jak przekonywał prezydent - bez wspólnej drogi i wspólnych celów nie da się realizować przyzwoitej polityki i nie da się przyzwoicie żyć.

 

- Patrząc na nasze dokonania na różnych etapach myślę, że można z całym przekonaniem powiedzieć, że sprawdza się biblijne powiedzenie „po owocach ich poznacie” - mówił Bronisław Komorowski.

 

Jak dodał, w powiedzeniu tym jest zarówno pewna przestroga, ale i "nadzieja, że doczekamy takich owoców, z którymi będziemy mogli się identyfikować".

 

Według prezydenta, owoce działalności UD i UW "są dzisiaj do zaobserwowania wszędzie, w każdym miejscu Polski". - To owoce głębokiej mądrej i odważnej i ryzykownej przemiany, za którą środowisko płaciło często wysoką cenę.

 

W przekonaniu prezydenta Komorowskiego, "warto było podjąć wysiłek, ryzyko, a także zupełnie nietypowe zadania".

 

Odniósł się także do nazw obu partii. - W tym słowie Unia przecież mieści się różnorodność, poczucie, że ktoś z kimś połączył siły, wysiłki aby uzyskać jakieś efekty - podkreślił.

 

Jak zaznaczył, "ta unijność jest w dalszym ciągu wyzwaniem stojącym przed nami", bo "za tym kryje się zdolność i wola do przekraczania różnic, łączenia wysiłków, do działania wspólnego i do bycia razem". I to jest coś, co jest nam niesłychanie potrzebne - dodał Bronisław Komorowski.

 

- Czuję, że to środowisko, z którego wyrastałem (...) to były i są w dalszym ciągu działające, żywe drożdże, które powodują, że się rozwijamy w duchu unijności, duchu szukania tego, co ludzi łączy a nie dzieli, w duchu odpowiedzialności za siebie i za innych, w duchu kształtowania postaw, które można by sprowadzić do jednego prostego stwierdzenia, że najpierw obowiązki, a potem interesy - powiedział prezydent.

 

W jego ocenie, dzięki takim postaciom jak Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń "te drożdże w dalszym ciągu działają i w dalszym ciągu są potrzebne".(PAP)

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.