Czwartek, 5 sierpnia 2010

"Będzie upamiętnienie pary prezydenckiej"

Prezydent-elekt Bronisław Komorowski

- Przypominam, że nie ma właściciela żałoby narodowej, nie ma właściciela godła państwowego i nie ma także właściciela krzyża. Każdy, kto chce tak zrobić, jest uzurpatorem. Żałoba ma charakter ogólnonarodowy, godło państwowe jest godłem narodowym, a krzyż jest własnością wszystkich ludzi wierzących – powiedział Bronisław Komorowski w rozmowie z PAP i KAI.

Jak zaznaczył, upamiętnienie tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, musi się odbyć się "nie na zasadzie zawłaszczania symboliki, miejsca, żałoby ogólnonarodowej, tylko na zasadzie dobrego obyczaju w zgodzie z przepisami". Komorowski zapowiedział, że szczegóły dotyczące formy upamiętnienia katastrofy smoleńskiej będzie trzeba konsultować m.in. z konserwatorem zabytków.

- Czuje się z lekka zażenowany, że muszę to mówić, w sytuacji, jakby to było rzeczą wątpliwą, czy tego typu upamiętnienia będą miały miejsce. Będą miały miejsce, są dla mnie nie elementem moich decyzji politycznych, ale moich działań wynikających z zasad - podkreślił prezydent elekt.

Jednocześnie przyznał, że być może "niedobre nastroje" związane z krzyżem stojącym przez Pałacem Prezydenckim będą panowały nawet przez dłuższy czas. - Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zamierza rozwiązywać tej kwestii przy użyciu siły - zapewnił.

Bronisław Komorowski wyraził nadzieję, że być może zapowiedź trwałego upamiętnienia na Krakowskim Przedmieściu tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem wpłynie na te nastroje i umożliwi – jak mówił - wykonanie umowy podpisanej przez Kancelarię Prezydenta, warszawską kurię, duszpasterstwo akademickie kościoła św. Anny i dwie organizacje harcerskie: ZHP i ZHR.

- Mam nadzieję, że to porozumienie da się wykonać, po to, aby pokazać, że takie kwestie nie mogą być przedmiotem szantażu i targów politycznych - podkreślił Bronisław Komorowski.

- Z niepokojem obserwuję, że sprawa przyszłości krzyża przed Pałacem Prezydenckim stała się elementem gry politycznej ze szkodą dla autorytetu państwa polskiego, a także dla Kościoła katolickiego i opinii o nim” – stwierdził Komorowski.

Przypomniał, że jedyna jego wypowiedź dotycząca problemu krzyża przed Pałacem Prezydenckim znalazła się w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

- Powiedziałem w nim, że krzyż powinien być przeniesiony, a nie usunięty. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to chyba nie chodził do szkoły. Każdy wie, co znaczy usunięcie ucznia z klasy, a co innego przeniesienie go w inne miejsce – powiedział Komorowski.

Zdaniem prezydenta-elekta wypowiedź dla "GW" jest przeinaczana, gdyż zarówno on jak również sygnatariusze porozumienia zawartego między KPRP, przedstawicielami kościoła i harcerzami, mówili o przeniesieniu krzyża, a nie jego usunięciu. - W ten sposób wypowiadają się niektórzy dziennikarze, niektórzy duchowni i niestety, wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości – zaznaczył.

Prezydenta-elekta szczególnie dotknęła wypowiedź w tej sprawie posła PiS Adama Hofmana. -Ta wypowiedź kwalifikuje się na proces sądowy, ale nie chcę od procesu zaczynać mojego urzędowania - powiedział Bronisław Komorowski.

Dodał: - Dopatruję się w tym złej intencji ze strony osób, które chcą te słowa o usunięciu krzyża włożyć w moje usta, mimo że w komunikatach i umowie zawartej przez Kancelarię Prezydencką przez ministra Jacka Michałowskiego z harcerzami i Warszawską Kurią Biskupią padają określenia o potrzebie przeniesienia krzyża w godny sposób i jego usytuowanie w innym miejscu, które pozwoli godnie wspominać ofiary katastrofy smoleńskiej w należytej powadze i skupieniu.

Prezydent-elekt zaapelował do mediów, a za ich pośrednictwem do opinii publicznej, aby „nie ulegały tego rodzaju nieprawdziwym sugestiom”. - Jeszcze raz zwracam uwagę na słowa komunikatu Kancelarii Prezydenta, Warszawskiej Kurii Biskupiej, organizacji harcerskich oraz rektoratu kościoła św. Anny w Warszawie, w którym jest mowa o godnym sposobie przeniesienia i usytuowania krzyża w innym miejscu – powiedział Bronisław Komorowski.

Zadeklarował, że rozpoczynając urzędowanie jako prezydent chce pokazać, że pewnych kwestii nie będzie rozwiązywał „ze względu na jakieś kalkulacje i grę polityczną przy użyciu symboli i żałoby, ale w sposób przyzwoity tylko dlatego, że takie są zasady”.

Przypomniał o swojej inicjatywie - jeszcze jako marszałka Sejmu - dotyczącej umieszczenia w Sejmie dwóch tablic upamiętniających wszystkich posłów i senatorów oraz marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Nad tablicami ma się znaleźć wizerunek polskiego godła znalezionego na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem, który marszałek Komorowski otrzymał od strony rosyjskiej podczas wizyty w maju w Moskwie.

 

(PAP)

 

«««   12
Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.