Menu rozwijane

22 czerwca 2022

Panie Prezydencie! Bardzo serdecznie dziękuję za poświęcony nam czas. Bardzo się cieszymy, że widzimy Pana tutaj, w Rydze. Na początek chciałabym zapytać o Ukrainę – Polska ma z nią wspólną granicę. Jak Pan postrzega, w którym kierunku rozwija się wojna na Ukrainie?

No cóż, sytuacja jest bardzo trudna i – oczywiście – Ukraińcy stawiają zdecydowany opór wojskom rosyjskim, co już parę miesięcy temu wzbudziło podziw całego świata. Bo przecież – powiedzmy sobie otwarcie – myślę, że większość ekspertów spodziewała się, że Ukraina po prostu ulegnie Rosji bardzo szybko. Niektórzy szacowali, że to będą 72 godziny, kiedy Rosjanie opanują Ukrainę. Okazało się, że nic bardziej mylnego.

Tak jak mówił do mnie Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dosłownie na kilka godzin przed rosyjską inwazją, kiedy po raz ostatni widzieliśmy się w Kijowie – bo byłem tam wtedy razem z Panem Prezydentem Litwy Gitnasem Nausėdą. Kiedy żegnaliśmy się z Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, powiedział do mnie: „Andrzej, jeżeli Putin sądzi, że opanuje Ukrainę w ciągu kilku dni czy kilku godzin, to jest w głębokim błędzie. Bo tu ludzie będą bronili niepodległości i wolności do upadłego. Mamy osiem lat doświadczenia na wojnie w okręgach donbaskim i ługańskim, tak łatwo się nie poddamy. I to będzie dla Rosji bardzo, bardzo ciężka wojna”.

I tak się stało. Tak się dzieje cały czas. Rosjanie ponoszą ogromne straty. No ale – oczywiście – tam rosyjska machina wojenna jest ogromna i wielokrotnie większa niż to, do czego zdolna jest Ukraina. Dzisiaj obrona Ukrainy trwa w ogromnej części dzięki pomocy międzynarodowej, która jest udzielana – także z Polski – właśnie pomocy militarnej. Ale również z wielu innych kierunków, bo to chcę bardzo mocno podkreślić – że to wsparcie przybywa na Ukrainę. Choć cały czas jest potrzebne. I apeluję o to, by cała społeczność międzynarodowa wspierała Ukrainę właśnie w możliwościach obrony.

Dzisiaj ciężka artyleria dalekiego zasięgu jest Ukrainie bardzo potrzebna, bo Rosjanie taką właśnie artylerią operują przeciwko wojskom ukraińskim, próbując je spychać w głąb Ukrainy i zdobywać kolejne terytoria. Więc sytuacja na Ukrainie jest trudna, ale Ukraina walczy. I to rzeczywiście robi ogromne wrażenie. Ta niezwykła determinacja.

Ja też to podkreślałem w kontekście tych europejskich aspiracji Ukrainy. Że dzisiaj jest tak, że Ukraińcy swoją krwią podpisują się pod tym, w jakim kierunku chcą, żeby szło ich państwo. Że to nie jest państwo, które oni zgadzają się oddać jako część ruskiego miru. Oni nie chcą ruskiego miru, oni płacą krwią za to, żeby tego ruskiego miru nie było, żeby się przed nim obronić.

Oni chcą być częścią wolnego Zachodu, oni chcą być częścią wspólnoty państw demokratycznych, państw uczciwych, państw, które reprezentują sobą i które przestrzegają podstawowych wartości. I to dzisiaj powinno być wysłuchane i dlatego tak bardzo mocno zabiegam o to, żeby Ukraina otrzymała status kandydata do Unii Europejskiej. Bo od strony psychologicznej dla obrońców Ukrainy jest to dzisiaj bardzo ważne.

Mówił Pan, że Polska bardzo mocno pomaga Ukrainie, dostarczając pomoc militarną, również przyjmując ukraińskich uchodźców. Jak długo Polsce starczy zasobów, cierpliwości, woli, by nadal pomagać?

To jest bardzo dobre pytanie: jak długo? Jak długo można? Bardziej jest to pytanie skierowane do moich rodaków, bo proszę pamiętać o tym, że Polaków nikt nie wzywał do tego, żeby przyjęli do swoich domów przybyszów z Ukrainy, tych, którzy uciekali przed wojną. Nazywani są uchodźcami, ale my nazywamy ich naszymi gośćmi – to przede wszystkim kobiety i dzieci. Polacy otwarli swoje domy i swoje serca, przyjęli ich do siebie. U nas nie ma obozów dla uchodźców, nie potrzebowaliśmy budować w Polsce żadnego takiego obozu, bo wszyscy znaleźli swoje miejsce właśnie w domach, w różnego rodzaju pensjonatach, w różnego rodzaju ośrodkach o charakterze gościnnym, gdzie zostali przyjęci. I to jest dzisiaj ponad 2 mln ludzi – przede wszystkim kobiety z dziećmi, cały czas w Polsce przebywają. Naszą granicę łącznie przekroczyło ponad 4 mln uchodźców z Ukrainy. Ale w Polsce w tej chwili jest ok. 2 mln.

Polskie państwo wspiera. Sejm polski przyjął specjalną ustawę, która zrównuje prawa przebywających u nas przybyszów z Ukrainy z prawami Polaków. Mają te same możliwości, jeżeli chodzi o świadczenia społeczne, mają te same możliwości, jeżeli chodzi o prawo do pracy, mają te same możliwości, jeżeli chodzi o prawo do ochrony zdrowia, czyli do korzystania z naszego systemu ochrony zdrowia, polskich szpitali itd. Mają te same prawa, również jeżeli chodzi o dostęp do szkolnictwa, przedszkoli itd., itd. – wszystkiego tego, co potrzebne dla dzieci. Staramy się to realizować, ale – oczywiście – koszty są ogromne. Polskie państwo te koszty ponosi. Rząd szacuje, że do końca roku może być to kwota ok. 20 mld euro, więc kwota olbrzymia. Mamy nadzieję, że otrzymamy pomoc z Unii Europejskiej. Do tej pory jej nie otrzymaliśmy na jakimś godziwym poziomie. To są jakieś tam kwoty milionów euro, które są wskazywane przez Komisję Europejską, ale potrzebne są miliardy, a nie miliony.

Więc mamy nadzieję, że ta pomoc i solidarność ze strony Unii Europejskiej wobec nas także będzie, bo dzisiaj to spoczywa na barkach polskiego budżetu, dzisiaj spoczywa to na barkach zwykłych ludzi w Polsce, którzy goszczą u siebie przybyszów z Ukrainy.

Wszyscy mamy nadzieję, że przetrwamy ten trudny czas razem, że nasi goście z Ukrainy będą mogli po prostu wrócić do swoich domów, kiedy niebezpieczeństwo minie, kiedy nie będą musieli się obawiać o swoje życie i zdrowie.

No ale mamy także nadzieję, że otrzymamy to wsparcie z innych krajów, bo rzeczywiście my jesteśmy tym sąsiadem, który przyjął u siebie najwięcej uchodźców, najwięcej gości z Ukrainy i to wsparcie jest nam potrzebne. To sytuacja, jaka nigdy do tej pory w naszych dziejach się nie zdarzyła. Nigdy do Polski w ciągu kilku tygodni nie przybyło 2 mln ludzi – to ewenement, zupełnie coś wyjątkowego. Poradziliśmy sobie z tym ogromnym naporem na naszą granicę.

Kiedy jeszcze przed rozpoczęciem wojny pytałem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamińskiego, jaka jest przepustowość naszych przejść granicznych z Ukrainą, powiedział mi, że szacują, że ok. 100 tys. osób dziennie są w stanie przepuścić przez przejście graniczne pomiędzy Polską a Ukrainą. Okazało się, że tak naprawdę może przejść 200 tys.

Więc to jest niewyobrażalne, ale rzeczywiście było kilka takich dni, kiedy dziennie 200 tys. ludzi z Ukrainy przekraczało naszą granicę do Polski. Ten ruch – oczywiście – w tej chwili jest nieporównywalnie mniejszy, ale on nadal jest. Około 20 tys. Ukraińców dziennie przybywa do Polski. Część z nich znajduje w Polsce schronienie – ci, którzy chcą, oczywiście.

Ale tak jak mówię: jest to sytuacja wyjątkowa w naszych dziejach, radzimy sobie z tym, ale ta sytuacja nie jest dla nas łatwa i wsparcie jest nam bardzo potrzebne. Za wszelkie wsparcie dziękujemy, ale potrzebujemy tego wsparcia zinstytucjonalizowanego ze wszystkich kierunków, przede wszystkich z Unii Europejskiej, której jesteśmy częścią jako członek europejskiej wspólnoty, ale także ze wszystkich innych stron, od wszystkich innych instytucji.

Jest wiele wsparcia także od osób prywatnych z całego świata, ze Stanów Zjednoczonych. Ogromnie dziękuję wszystkim, którzy nas wspierają, którzy pomagają, którzy dobrowolnie składają różnego rodzaju datki na tę pomoc czy organizują różnego rodzaju sprzęt do pomocy, choćby na wyposażenie szpitali – czy to w Polsce, czy na Ukrainie. Ogromnie za to dziękuję.

W mediach społecznościowych niektórzy eksperci mówią, że Polska może być następnym krajem, który Rosja będzie chciała zaatakować. Czy wierzy Pan, że to się może wydarzyć? Polska jest przecież państwem członkowskim NATO. Czy Polska czuje się dziś bezpiecznie?

No cóż, nie muszę zaglądać do mediów społecznościowych, żeby taką zapowiedź czy taką obawę usłyszeć. Proszę pamiętać, że w 2008 roku takie słowa wypowiedział wtedy polski Prezydent Lech Kaczyński, który razem z Prezydentami naszej części Europy – m.in. właśnie z Prezydentami Łotwy, Estonii, Litwy i wtedy też Ukrainy – razem polecieli do Tbilisi, kiedy Tbilisi było atakowane przez Rosjan.

Tam, na głównej ulicy, występowali przed zgromadzonymi Gruzinami i wtedy Lech Kaczyński, Prezydent Polski, powiedział, że są tutaj, dlatego że Rosja wraca do swoich imperialnych dążeń i swoich imperialnych ambicji, które trzeba za wszelką cenę zatrzymać. I że jeżeli nie zostaną przez świat zatrzymane, to dzisiaj Gruzja, jutro być może Ukraina – powiedział wtedy – potem państwa bałtyckie, a potem być może mój kraj, Polska. Więc ta zapowiedź została przez Lecha Kaczyńskiego wyrażona już ponad 10 lat temu – ta obawa przed rosyjską agresją.

W 2014 roku stała się ona faktem na Ukrainie, kiedy Ukraina została zaatakowana przez Rosję po raz pierwszy i kiedy Rosja zajęła okręgi doniecki i ługański; niby separatyści, ale wszyscy wiedzą kto. No i teraz, w 2022 roku, tym frontalnym atakiem na Ukrainę. Więc – oczywiście – że jest obawa, że jeżeli Rosja nie zostanie zatrzymana… Dzisiaj Ukraińcy zatrzymują Rosję własną piersią i własną krwią – dlatego to jest tak ważne dla naszej części Europy i dla świata. Oni zatrzymują dzisiaj rosyjskie ambicje imperialne, oni powstrzymują rosyjską agresywną armię i agresywną doktrynę ruskiego miru.

Natomiast oczywiście, że trzeba się spodziewać, że gdyby Ukraina upadła i gdyby Ukraina się poddała, to prawdopodobnie następnym celem byłyby kolejne państwa – państwa bałtyckie, Polska, może państwa dawnego bloku wschodniego, czyli Słowacja, Czechy, Węgry, Rumunia, Bułgaria.

To jest dzisiaj ewidentna ambicja przywódcy Rosji, Władimira Putina, i jego akolitów, jego otoczenia, tego ruskiego reżimu, jak to mówimy, żeby wracać do wielkiej tradycji imperium – niektórzy mówią – sowieckiego. Ale niektórzy mówią: nie, wcale nie sowieckiego – carskiego. A carskie imperium w Polsce sięgało do Kalisza. Więc jeżeli tak, to znaczy, że chcieliby zająć także i praktycznie więcej niż połowę Polski. My się na to nigdy nie zgodzimy. Będziemy naszego kraju, naszej niepodległości i wolności bronili.

My byliśmy za żelazną kurtyną, my już wiemy, co to znaczy rosyjska, sowiecka strefa wpływów. I nigdy więcej! Tak samo zresztą jak Ukraińcy – oni też wiedzą, co to znaczy Rosja, co to znaczy Sowiecja, co to znaczy russkij mir. I też wolą zginąć, niż poddać się ruskiemu mirowi.

Mówił Pan niedawno, że Polska udzieliła już Ukrainie wielkie wsparcie militarne, mieliście obiecaną pomoc militarna z innych państw, w tym z Niemiec. W tym kontekście – czy Polska byłaby w stanie się bronić, gdyby coś się wydarzyło?

No właśnie cała rzecz polega na tym, że nie tylko zakładamy, że będziemy sami siebie bronić, ale jednak mimo wszystko ufamy, że jako część Sojuszu Północnoatlantyckiego – tak samo zresztą jak Łotwa i inne państwa bałtyckie – mamy nie tylko własną siłę, ale mamy także wsparcie sojusznicze, i to jest bardzo ważne.

Dowodem tego wsparcia sojuszniczego jest chociażby ponad 10 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy dzisiaj są w Polsce, amerykańskie systemy antyrakietowe, które dzisiaj chronią odpowiednie miejsca w Polsce – mówię przede wszystkim o systemach Patriot. To armia amerykańska, która jest w Polsce, to wojska NATO na czele z wojskami amerykańskimi na przesmyku suwalskim, czyli na tym wąskim pasie lądu, który łączy państwa bałtyckie z resztą Unii Europejskiej i pozostałymi państwami NATO. Więc jest to sojusznicze przygotowanie u nas i sojusznicza gotowość.

No ale – oczywiście – to prawda, że oddaliśmy znaczącą część naszego uzbrojenia Ukrainie, przede wszystkim czołgi, ale także i armatohaubice Rak. Więc rzeczywiście tego wyposażenia sporo oddaliśmy Ukrainie. Nawet bardzo dużo, bo czołgów ponad 200, więc to rzeczywiście są duże liczby.

I cała ta militarna pomoc dla Ukrainy, jeżeli ją podsumować – tylko militarna – jaka poszła bezpośrednio z Polski, jest warta ponad 1 mld 600 mln dolarów. Nie złotych, tylko dolarów! Więc to naprawdę ogromna pomoc. Bo myśmy przekazali i zestawy artylerii rakietowej, i przekazaliśmy także pojazdy opancerzone, oprócz czołgów niezależnie od tego wozy bojowe piechoty. Przekazaliśmy na Ukrainę mnóstwo amunicji różnego rodzaju, a także po prostu karabinów polskiej produkcji. Więc rzeczywiście tego uzbrojenia przekazaliśmy Ukrainie bardzo dużo. No właśnie po to, by mogli tę rosyjską inwazję zatrzymać.

Bo my wiemy, co to znaczy, i wiemy, jak bardzo ważna jest ta rola, którą dzisiaj Ukraińcy przyjęli na siebie – właśnie powstrzymania rosyjskich ambicji imperialnych. I trzeba zrobić wszystko, żeby Rosja została na Ukrainie nie tylko zatrzymana, ale przede wszystkim – żeby Rosja została z Ukrainy wyparta. Bo to jest niezwykle ważne, aby Ukraina wróciła do swoich granic uznanych międzynarodowo. To ogromnie ważne zadanie dzisiaj dla wolnego świata, dla uczciwego świata – świata, który przestrzega prawa międzynarodowego, mając świadomość tego, że ono jest największą gwarancją pokoju, żeby Ukraina wróciła do swoich granic międzynarodowo uznanych i żeby w związku z tym wrócił także międzynarodowo uznany porządek. To jest bardzo ważne.

Ale powtarzam jeszcze raz, my nie jesteśmy sami. Wierzymy w to.

My oczywiście mamy swoich żołnierzy, my w tej chwili dokonujemy modernizacji polskiej armii, my przyjęliśmy kilka miesięcy temu nową ustawę o obronie ojczyzny. Mamy zamiar zwiększyć liczebność naszej armii do prawie 300 tysięcy żołnierzy.

Mamy w tej chwili w trakcie realizacji ogromne zakupy, m.in. 250 czołgów Abrams ze Stanów Zjednoczonych, planujemy zakupić kilkaset czołgów z Korei Południowej lżejszych niż abramsy. Mamy w tej chwili zamówione zestawy artylerii rakietowej HIMARS w Stanach Zjednoczonych, czekamy na dostawy. Mamy zamówione systemy obrony przeciwrakietowej Patriot, też czekamy na dostawy. Pierwsze dostawy powinny być w tym roku, bo to już kilka lat temu kupiliśmy. Mamy zamówione w Stanach samoloty F35, które też wkrótce pierwsze powinny już przybyć do Polski, więc ta modernizacja postępuje, ale planujemy ją realizować dalej.

My już w przyszłym roku zwiększamy nasze wydatki na obronność do 3 proc. produktu krajowego brutto, PKB, i prawdopodobnie będą one wzrastały, dlatego że my rozumiemy, że musimy mieć obronę przeciwrakietową.

Ta sytuacja w Ukrainie i to, jak Ukraina broni się dzisiaj przed inwazją rosyjską, bardzo wyraźnie to pokazuje, że fundamentalne znaczenie ma obrona przeciwrakietowa i obrona przeciwlotnicza. Obrona przeciwrakietowa i przeciwlotnicza, która osłoni lotniska, która osłoni miasta, która osłoni ludzi, a przede wszystkim, która także umożliwi przegrupowanie wojsk i wykonanie ewentualnego kontrataku, gdyby się okazało, że przeciwnik będzie chciał wkroczyć na nasze terytorium.

Wyraził Pan dość znaczną krytykę, jeżeli chodzi o Niemcy i o Francję, o to, jak one radzą sobie z tą sytuacją. Zachęcał Pan Panów Scholza i Macrona, żeby odwiedzili Irpień. Rzeczywiście odwiedzili, byli tam. Jak postrzega Pan to postrzega? W jaki sposób duże kraje radzą sobie z tą sytuacją wojenną?

To jest kwestia taktyki. Tego, jak podejdziemy do całej tej sytuacji od strony taktycznej, od strony strategicznej. Ja uważam, że ponieważ Putin zaatakował Ukrainę bez żadnego powodu, Rosja zaatakowała Ukrainę bez żadnego usprawiedliwienia, nie było żadnego pretekstu do ataku na Ukrainę. Wszystko, co propaganda rosyjska opowiada, to jest absolutne kłamstwo – o jakichś nazistach, o jakichś atakach na Rosjan, które miały miejsce w Ukrainie, o jakichś czystkach etnicznych to są kłamstwa, absolutne kłamstwa propagandy rosyjskiej, i to wykorzystywane wyłącznie jako pretekst do tego, żeby zaatakować suwerenne i niepodległe państwo, jakim jest Ukraina i po to, żeby realizować po prostu żarłoczność imperializmu rosyjskiego. Zagarnąć kolejne tereny, wymuszać i czynić narody sobie poddanymi.

Po prostu Rosjanie chcą, żeby inne narody im podlegały, chcą nimi rządzić, chcą korzystać z ich siły roboczej, chcą korzystać z ich zasobów. My temu mówimy „nie” i w związku z tym ponieważ nie ma żadnych wątpliwości, że to Rosja jest agresorem, że to Rosja jest sprawcą całego tego nieszczęścia, że jeżeli dojdzie do głodu w państwach afrykańskich z powodu braku  dostaw zboża z Ukrainy, to będzie to wina Rosji, nikogo innego, bo to Rosja zaatakowała Ukrainę. Gdyby nie zaatakowała Ukrainy, nie byłoby tych wszystkich problemów.

W związku z powyższym ja nie mam wątpliwości, że dzisiaj po prostu z Putinem nie powinno się w ogóle rozmawiać, że Rosja powinna być międzynarodowo wyizolowana do momentu, dopóki nie zacznie prosić o pokój.

Na tym moim zdaniem polega strategiczny błąd, że nie dzwoni się do Władimira Putina po to, żeby z nim rozmawiać i legitymizować jego reżim i to, co robi w Ukrainie, tylko jest po prostu bandytą, który, jeżeli chce mieć jakiekolwiek relacje, to powinien o nie prosić. I tu jest cała rzecz. To nie chodzi o to, żeby w ogóle z nim nie rozmawiać. Chodzi o to, żeby to on był proszącym, a nie żeby on narzucał innym warunki, bo dzisiaj największa obawa polega na tym, że Rosja zacznie narzucać warunki i w efekcie pod dyktando Rosji będzie się kończył ten konflikt zbrojny, co w oczywisty sposób musi być krzywdzące dla Ukrainy.

Po pierwsze, Ukraina musi być przy stole każdej rozmowy na temat jej przyszłości i tego, jak miałby się zakończyć ten konflikt zbrojny wywołany przez Rosję, więc nic nie może się odbyć bez zgody i woli Ukrainy. To jest moje pierwsze założenie. A drugie – pamiętajmy, że Rosja jest tutaj agresorem. To Rosja napadła, to Rosja musi zapłacić odszkodowania wojenne za zniszczenia w Ukrainie, to Rosja jest odpowiedzialna za wszystkie morderstwa, do których doszło, i ich sprawcy powinni być ustaleni. I to Rosja jest sprawcą tej wojny. I to ona powinna ponieść wszystkie konsekwencje w tym zakresie. I świat powinien to na niej w sposób stanowczy wymusić. A  nie opowiadać – bo naprawdę włos się jeży, kiedy słyszy się o tym, że Rosja musi z tego wyjść z twarzą, że nie wolno poniżać Rosji. Znaczy co? Że Rosja może wszystkich podeptać, Rosja może napaść na Ukrainę, może zabijać ludzi, może zabierać terytorium, może rabować zboże, może niszczyć plony i Rosja ma wyjść z twarzą. Czy kiedy Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę i potem na Europę, to czy ktoś mówił, że Niemcy mają wyjść z tego z twarzą? Wszyscy wiedzieli, że Niemcy są agresorem, napastnikiem. Najpierw była napaść niemiecka, potem był Holokaust i cała tragedia wielka, jaka wiązała się z nazistowskimi działaniami. Najpierw była po prostu zwykła napaść zbrojna. Czy ktoś wtedy mówił, że trzeba negocjować z Niemcami? Nikt nie negocjował z Niemcami. Wiadomo było, że Niemcy prowadzą wojnę przeciwko Polsce, potem przeciwko Europie i przeciwko światu.

I dzisiaj jest bardzo podobna sytuacja. Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie, ale tak naprawdę prowadzi wojnę przeciwko światu. I ma tego pełną świadomość. I jeszcze się odgraża, a są przywódcy na świecie, którzy mówią, że trzeba dać Rosji wyjść z tego z twarzą. Dla mnie to jest coś kompletnie niezrozumiałego. I jeżeli pani redaktor mówi, czy się obawiamy? Tak, właśnie tak. Nasza część Europy, ta, która pamięta żelazną kurtynę, ta, która pamięta, co to znaczy być w rosyjskiej strefie wpływów, właśnie takiej kunktatorskiej, strachliwej polityki ze strony Zachodu z jednej strony, a z drugiej strony, no niestety,  w jakimś sensie cynicznej, nastawionej na robienie z Rosją interesów, a nie na rzeczywiste zachowanie świata wartości. Tak, takiej polityki się obawiamy i z taką polityka się nie zgadzamy.

Dlatego mówię, nie ma w ogóle dyskusji o tym, żeby mówić, że Rosja ma wyjść z tego z twarzą, że nie wolno poniżać Rosji. Rosja jest tutaj napastnikiem, Rosja jest agresorem, Rosja zabija ludzi, Rosja burzy osiedla mieszkaniowe, Rosja niszczy kraj. Nie wolno do tego dopuścić. Trzeba za wszelką cenę ją zatrzymać, bo trzeba zrozumieć, że na Ukrainie się nie skończy. Jeżeli świat na to pozwoli, na Ukrainie się nie skończy. Za chwilę pod byle pretekstem wymyślonym tak samo jak te preteksty, pod którymi zaatakowano Ukrainę, będzie atakowany następny kraj. Za chwilę okaże się, że naziści i faszyści są wszędzie, bo Rosji tak jest wygodnie. Rosja będzie mówiła: ojej, bo my się boimy, że gdzieś jest NATO, prawda? NATO nigdy nie zagrażało Rosji, NATO jest sojuszem obronnym, NATO nigdy w żaden sposób agresywnie wobec Rosji się nie zachowywało. To Rosja się zachowuje w agresywny sposób wobec NATO. Samoloty NATO nie naruszały nigdy rosyjskiej przestrzeni powietrznej. To rosyjskie samoloty przez ostatnie lata bez przerwy naruszały przestrzeń powietrzną państw bałtyckich, naruszały przestrzeń powietrzną innych państw NATO. To rosyjska marynarka wojenna zachowywała się agresywnie na morzach w różnych miejscach. To rosyjskie służby specjalne zabijały ludzi w Londynie. To nie NATO, to nie Zachód był agresywny wobec Rosji. To Rosja była agresywna. I to Rosja jest napastnikiem.

Może Cię zainteresować Szczyt Inicjatywy Trójmorza w Rydze „Stworzyliśmy nowy rodzaj partnerstwa z Trójmorzem dla państw aspirujących do UE"

Kto jest najbliższym przyjacielem, sojusznikiem dla Polski w tej sytuacji?

Mamy bardzo dobre zrozumienie przede wszystkim, znaczy ja mogę mówić jako prezydent Polski o moich relacjach z innymi prezydentami, mamy świetne porozumienie, jeżeli chodzi o naszych sąsiadów w szerokim tego słowa znaczeniu, czyli państwa bałtyckie. No najlepszym dowodem tego jest moja wizyta tuż przed wojną, dosłownie kilka godzin przed napaścią rosyjską na Ukrainę, razem z prezydentem Litwy panem Gitanasem Nausedą właśnie w Kijowie. Później nasza wspólna wizyta prezydentów Litwy, Łotwy i Estonii i moja w kwietniu, kiedy byliśmy w Kijowie i wtedy też odwiedziliśmy Borodiankę i Irpień. I widzieliśmy ogrom zniszczeń, które zaraz po wyparciu i wycofaniu się Rosjan zostały tam przez nich pozostawione. To, jak zrujnowali nieprawdopodobnie te miasteczka pod Kijowem i do jakiej tragedii doprowadzili, niewyobrażalnej. Dobrze, że przywódcy państw Zachodu, tych największych – Francji i Niemiec, Włoch – w ostatnich dniach byli w Irpieniu i widzieli to, bo to rzeczywiście robi ogromne wrażenie. Wtedy na własne oczy możesz zobaczyć, jak wygląda ta wojna i kto jest tak naprawdę odpowiedzialny za ogrom tych zniszczeń, za to wielkie nieszczęście, które z winy Rosji dotyka Ukrainę. Tutaj ta współpraca, w naszej części Europy jest naprawdę bardzo dobra i współpracujemy z sobą, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa energetycznego i właśnie bezpieczeństwa militarnego i realizację wspólnej polityki. Natomiast oczywiście naszymi wielkimi sojusznikami są przede wszystkim Stany Zjednoczone. Prezydent Biden nie tak dawno był w Warszawie i bardzo twardo na dziedzińcu Zamku Królewskiego mówił o artykule 5, o tym, że ten artykuł 5 obowiązuje i on absolutnie chroni wszystkie państwa NATO przed jakąkolwiek napaścią z zewnątrz. To były bardzo jasno i wyraźnie wypowiedziane słowa, bardzo dla nas ważne.

Dzisiaj są także wojska amerykańskie i w Polsce, i na Przesmyku Suwalskim, więc chronią także i bezpieczeństwo państw bałtyckich. Bardzo ważne są nasze sojusze w ramach Unii Europejskiej i NATO, czyli Niemcy, Francja, ale także Wielka Brytania, która wprawdzie wyszła z Unii Europejskiej i nie jest jej częścią, ale jest częścią NATO i to jest przecież też ogromna armia.

Czuje się, że Sojusz Północnoatlantycki jest silny, że jest ta spójność w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, że jest ta międzynarodowa solidarność. Teraz mieliśmy spotkanie i Bukareszteńskiej Dziewiątki dosłownie kilka dni temu w Bukareszcie, i wczoraj spotkaliśmy się w ramach państw Trójmorza w podobnym szyku tutaj w Rydze na zaproszenie pana prezydenta Egilsa Levitsa. Rozmawialiśmy także o kwestiach bezpieczeństwa, tego właśnie bezpieczeństwa energetycznego, o tej naszej spójności, jeżeli chodzi o komunikację, o tym, jak ją powinniśmy rozwijać. Ta współpraca w naszej części Europy jest, ona jest w jednych miejscach ściślejsza, w drugich miejscach nieco luźniejsza, ale dążenia są te same. Proszę zwrócić uwagę, że podczas wczorajszej dyskusji  nie było ani jednego głosu sprzeciwiającego się, ani jednego głosu sprzeciwiającemu się temu, że wszyscy chcemy, żeby Ukraina uzyskała status kandydata do Unii Europejskiej. To był pomysł, z którym ja wystąpiłem już w trzecim dniu po napaści rosyjskiej na Ukrainę i wtedy list wspólny podpisaliśmy z dziewięcioma prezydentami, m.in. prezydentem Łotwy i prezydentami pozostałych państw bałtyckich. Skierowaliśmy do przewodniczącej Komisji Europejskiej o to, żeby w wyjątkowym, nadzwyczajnym trybie Ukraina status kandydata uzyskała. Jak widać, także na drodze politycznej staramy się wspólnie działać. Mamy wspólne spojrzenie na tę sprawę i wydaje mi się, że to jest bardzo ważne. Wspieramy się  nawzajem. To jest, wydaje mi się, kwestia bardzo istotna. Tak jak mówię, ten wczorajszy szczyt Trójmorza, gdzie z jednej strony status Ukrainy jako kandydata do Unii Europejskiej, a z drugiej strony specjalny, można powiedzieć nowo stworzony status w ramach Trójmorza, bo prezydent Wołodymyr Zełenski był wczoraj naszym gościem przez internet i miał wystąpienie na szczycie Trójmorza jako gość. Między innymi powiedział, że bardzo chciałby, aby Ukraina do Trójmorza została przyjęta. My wszyscy wiemy, że założenie jest takie, że państwami członkowskimi Trójmorza w pełnym tego słowa znaczeniu są państwa będące zarazem członkami Unii Europejskiej, ale ponieważ zakładamy, że Ukraina otrzyma ten status kandydata do Unii Europejskiej już w najbliższym czasie, że tutaj będzie zgodność na Radzie Europejskiej, w związku z czym można powiedzieć, że przyznaliśmy wczoraj Ukrainie taki nowy status, który stworzyliśmy w ramach Trójmorza, czyli takiego partnera współdziałającego, participated partner nazwaliśmy to, i ten status będzie mogło uzyskać każde państwo, które będzie państwem kandydującym do Unii Europejskiej. Jeżeli będzie chciało być zarazem częścią Trójmorza, to ten status, nowy, właśnie który wczoraj wspólnie przyznaliśmy Ukrainie, będzie mogło uzyskać. To jest taki status, który nie jest jeszcze członkostwem w Trójmorzu, ale  umożliwia udział w różnego rodzaju programach, które w ramach Trójmorza realizujemy, takich jak choćby połączenia drogowe, połączenia kolejowe, tak jak jest Rail Baltica, tak jak jest Via Baltica, tak jak jest Via Carpatia, tak jak w przyszłości będzie Rail Carpatia. Właśnie m.in. o Via Carpatia rozmawialiśmy w kontekście Ukrainy, że Via Carpatia powinna też dotyczyć Ukrainy, że nitka Via Carpatia powinna pójść także na Ukrainę i wybrzeże Morza Czarnego z północną częścią Europy, z wybrzeżem Morza Bałtyckiego łączyć.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.

Dziękuję.