Wtorek, 21 lipca 2020

Prezydent Andrzej Duda „Gościem Wydarzeń”

Z Prezydentem Andrzejem Dudą rozmawiała Dorota Gawryluk.

 

 

Dorota Gawryluk, witam Państwa z Belwederu. A ze mną Prezydent Andrzej Duda, już z zaświadczeniem o wyborze na następną kadencję. Witam Pana, Panie Prezydencie i gratuluję. 

Dobry wieczór, Pani redaktor, witam serdecznie naszych widzów. Bardzo dziękuję. 

 

Zobacz także: Andrzej Duda odebrał uchwałę PKW o wyborze na Prezydenta RP [PL/ENG]  Oglądałam uroczystość, wydawało mi się, że był Pan nawet bardziej wzruszony niż pięć lat temu w Wilanowie. 

To zawsze jest bardzo wzruszający moment odebrać zaświadczenie o wyborze na Prezydenta Rzeczypospolitej na drugą kadencję. Wielki zaszczyt przede wszystkim. Z wielkim wzruszeniem dziękowałem też wyborcom za frekwencję. Dziękuję także tym wyborcom, którzy na mnie oddali głos i dzięki nim mogłem to zaświadczenie odebrać. Bo to też jest ocena tych pięciu lat mojej służby prezydenckiej, tego wszystkiego, co w tym czasie się działo, tego wszystkiego, co się w Polsce w międzyczasie zmieniło, a jak widać, większość tych, którzy dzisiaj biorą polskie sprawy w swoje ręce uznała, że jednak to była dobra polityka.

 

Czuje Pan satysfakcję czy jednak niepokój, ponieważ jest bardzo dużo protestów, do sądów wpływa bardzo dużo protestów wyborczych i to już jest ponad 4,5 tysiąca, ponad 5 tys. już nawet dzisiaj, każdego dnia przybywają następne, a opozycja twierdzi, że wygrał Pan na dopalaczach, że ta kampania nie była uczciwa.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że jakby się niektórym nie wydawało i cokolwiek by nie opowiadali zwycięstwo jest o ponad 420 tys. głosów. To jest prawie tyle, ile ma mieszkańców Gdańsk, więcej niż ma mieszkańców Szczecin, albo jak kto woli, to jest dwa razy tyle mieszkańców, ile ma Toruń. To jest bardzo duża różnica, mimo wszystko, i to zwycięstwo jest wyraźne. Ale tak jak powiedziałem w czasie ceremonii, akurat w takich wyborach, gdzie staruje tylko dwóch kandydatów, wystarczy mieć o jeden głos więcej i się wygrywa. Więc ponad 420 tys. głosów różnicy, to jest jednak różnica spora. 2 proc. przy prawie 70-proc., ponad 68 proc., frekwencji, jest to świetna frekwencja jak na polskie warunki, no i największe zwycięstwo w XXI wieku, jak podkreślali komentatorzy, bo ponad 10 440 000 głosów  to jest rzeczywiście bardzo silny mandat, bez wątpienia.

 

No tak, ale dopalacze były potrzebne? I w ogóle czy tak Pan to odbierał? Pomoc TVP, pomoc premiera – tak mówi o tym opozycja, uważają, że ta walka była jednak nierówna. Rafał Trzaskowski był gorzej traktowany w mediach publicznych niż Pan. Dużo gorzej.

Wie pani, przede wszystkim zacznijmy od tego, że jak ktoś obiektywnie patrzył na cały rynek medialny w Polsce, to przewaga tych, którzy popierali wyraźnie pana Rafała Trzaskowskiego byłą miażdżąca, więc myślę, że to nie jest uczciwa i sprawiedliwa ocena. Myślę, że prowadziliśmy obaj kampanię w sposób godny. To był poważny pojedynek wyborczy i bardzo się cieszę, że wyborcy zaufali właśnie mnie i otrzymałem od nich po raz drugi ten mandat.

 

Czyli nie ma Pan żadnych zastrzeżeń, jeśli chodzi o media publiczne. Sam Pan miał pretensje do mediów publicznych, pamiętam, w 2015 roku, do sposobu, w jaki był traktowany, dziś już wiemy Pana przyjaciel, pan Mastalerek. Pamiętamy tę sytuację, kiedy wychodził ze studia. Teraz, jak rozumiem, takich zastrzeżeń z Pana strony nie ma.

Ja pamiętam, jak ja byłem traktowany przez pewną panią redaktor. Też to dokładnie pamiętam. Ale w tym roku media nie obchodziły się ze mną łagodnie. Nie chcę tutaj wskazywać już konkretnych mediów, ale Polsatowi mogę podziękować za obiektywizm, bo myślę, że w Państwa telewizji kampania była obiektywnie relacjonowana.

 

No tak, ale my nie jesteśmy medium publicznym. Jest medium publiczne od którego oczekuje się chyba więcej.

Dziękuję za obiektywne relacjonowanie kampanii i uważam, że to była kampania, którą kandydaci prowadzili w sposób uczciwy. Były oczywiście spory, jak zawsze w kampanii, były też czasem mocne słowa, jak to w kampanii. Kampania też ma swoje prawa. Ale mimo wszystko myślę, że mieściła się w ramach takich, jak powinno być to, mówię ze strony kandydatów, w ramach przyzwoitych, demokratycznych i cieszę się, że ten demokratyczny werdykt jest. On też pokazuje, biorąc pod uwagę frekwencję, że demokracja w Polsce jest silna, że już się ugruntowała. Tak, jak powiedziałem, że ludzie biorą sprawy w swoje ręce, a dla mnie jako prezydenta to jest ważne. I właściwie powiem tak: jestem dumny, że te duże frekwencje. Jak na  nasze polskie dotychczasowe warunki bardzo nawet duże, w ostatnich w ogóle wyborach, nie tylko prezydenckich, bo prawie 70 proc. Ale także i do parlamentu, i do Parlamentu Europejskiego. Przecież to prawie dwukrotnie wyższa frekwencja niż była poprzednio, właśnie w ciągu tych ostatnich lat. Bardzo się z tego cieszę. Za każdym razem mobilizowałem do tego, aby brać udział w wyborach i w jakimś sensie uważam to za pozytywną odpowiedź.

 

No tak, ale może to jest kwestia poziomu emocji, ogromnych emocji, które są w Polsce, bo przypominam sobie, wracając jeszcze do 2015 roku, co Pan mówił właśnie w czasie odbierania zaświadczenia od PKW. Mówił Pan, że Pana zadaniem będzie służenie całemu narodowi, potrzebujemy odbudowy, poczucia wspólnoty i zaufania. Mniej więcej to samo co dzisiaj, bo mówi Pan, że dzisiaj potrzebny jest spokój, pokój, właśnie też poczucie wspólnoty, czyli jakby to zadanie się nie zmieniło, czyli …

I szacunek.

 

I szacunek jeszcze. Dodajmy, że ten szacunek wtedy też się pojawiał. Można powiedzieć, że nie udało się tego zrobić Panu przez pięć lat, że to jest jakiś problem jednak, który znów stoi Panem, żeby zbudować wspólnotę. I właśnie może ta frekwencja bierze się stąd, że brakuje wspólnoty. Jest wojna.

Biorąc pod uwagę frekwencję, to ja bym powiedział tak: „pokazujemy wspólnotowość, że idziemy do wyborów, prawda?”. Nie ma bojkotu wyborów. To pokazuje na wspólnotowość, przynajmniej troskę o polskie sprawy, chociaż postrzegamy je często inaczej, jak widać. No ale też to, że mamy różne zdania na różne tematy, to że utożsamiamy się z różnymi poglądami, także ideologicznymi, to jest cechą demokracji i to jest naturą demokracji. I jak kiedyś walczyliśmy przeciwko komunie, czy nasi rodzice walczyli przeciwko komunie, może bardziej dosłownie, właśnie po to, żebyśmy mogli mieć te różne poglądy, bo to dawno chciano, żeby wszyscy mieli jednakowy pogląd, tymczasem dzisiaj je mamy. Ja mówię: tylko szacunek. Wzajemny szacunek, umiejętność wysłuchania, umiejętność dyskutowania tak, żeby nie obrażać drugiego człowieka, żeby nie naruszać jego godności. To jest rzecz najistotniejsza i o to będę niestrudzenie apelował do moich rodaków jako Prezydent Rzeczypospolitej.

 

Do szacunku wrócimy i do budowania wspólnoty, ale chciałam zapytać, bo dzisiaj ten wieczór należy do Pana, ale dzień i noc do Mateusza Morawieckiego. Pan gratulował premierowi, ale czy jest czego gratulować? Ponieważ pojawiają się takie opinie, że jednak bardzo trudno będzie nam zdobyć te pieniądze, które zostały wywalczone, bo po raz pierwszy w historii zapis o praworządności znalazł się w podsumowaniu szczytu. 

Znalazł się w podsumowaniu szczytu, ale w bardzo skomplikowany sposób zapisany i tutaj oczywiście różne są tego interpretacje. Przede wszystkim patrzę tak – proszę zwrócić uwagę, jak długa była to walka polityczna i wytrwałości w tym zakresie na pewno trzeba panu premierowi pogratulować. Bo rozmawiałem z nim telefonicznie przedwczoraj i wiem o tym, że to było naprawdę poważne starcie. Sam zagrzewałem go do tego, żeby trzymać twardą, ale konstruktywną postawę. Wydaje mi się, że można śmiało mówić o tym, że taką właśnie konstruktywną, ale twardą postawę utrzymał, m.in. przez to te obrady trwały tak długo. Przede wszystkim w grę wchodziły ogromne pieniądze, które są potrzebne na działania inwestycyjne w naszym kraju w ciągu najbliższych lat i na perspektywę 2021–2027, czyli następną perspektywę finansową Unii Europejskiej. Te pieniądze są dla Polski przewidywane rzeczywiście ogromne w tej chwili, bo to jest ponad 750, niektórzy mówią 770 nawet miliardów złotych, więc to są rzeczywiście ogromne pieniądze, które chciałbym, żebyśmy jak najlepiej wykorzystali. To jest ważne zadanie.

 

No właśnie, bo Rafał Trzaskowski mówi z kolei, że te pieniądze dla Polski trzeba będzie jeszcze obronić przy dalszych negocjacjach, czyli w Parlamencie Europejskim. Parlament Europejski bardzo krytycznie odnosi się do praworządności w Polsce i nawet ostatnio powstała opinia w tej sprawie w Parlamencie Europejskim: „nie ma innego takiego państwa w Unii, które w tak krótkim czasie w ciągu ostatnich pięciu lat stworzyłoby podobną kaskadę reform prawnych w ramach procedury nadzwyczajnej przy wyłącznym poparciu rządzącej większości bez żadnych ustępstw wobec opozycji parlamentarnej lub jakiejkolwiek mniejszości oraz poważnie naruszając rządy prawa”. I taka jest opinia w Parlamencie Europejskim. Czy Pana zdaniem rzeczywiście te pieniądze nie będą zagrożone, jeśli to, co zostało dzisiaj ustalone musi tam trafić.

Przede wszystkim opinia rażąco mija się z prawdą, albowiem jedna z ustaw została właśnie przygotowana po to, aby odpowiedzieć pozytywnie na postanowienie, które zostało wydane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jedna ustawa powstała właśnie po to, by konstruktywnie odnieść się do tego postanowienia, to po pierwsze. Po drugie, różne były zarzuty opozycji, ale m.in. wśród zarzutów opozycji znajdowały się te, które stały u podstaw mojego weta do pierwszej ustawy o Sądzie Najwyższym. Więc to są niestety tezy w części kłamliwe, mijające się z prawdą. A one, obawiam się, wynikają z tego, co w Parlamencie Europejskim opowiadają posłowie polskiej opozycji, więc wolałbym…

 

Chyba nie tylko z tego… były różne komisje w Polsce i różnego rodzaju delegacje, które sprawdzały poziom praworządności. Jednak Unia Europejska ma inne zdanie w sprawie praworządności niż Polska, polski rząd. To jest absolutnie nie tylko chyba opinia jednak opozycji.

To jest tak, że te instytucje, które wprowadziliśmy w naszym kraju opierają się na instytucjach europejskich. To znaczy w rożnych krajach europejskich tego typu rozwiązania prawne są, tylko niestety państwo z Komisji Europejskiej nie chcą tego dostrzec. Natomiast ja powiem w ten sposób, mam nadzieję, że państwo posłowie opozycji, którzy dzisiaj zasiadają w Parlamencie Europejskim będą Polskę wspierali, a nie będą przeciwko Polsce, bo niestety takie sytuacje nagminnie się zdarzały w ciągu ostatnich pięciu lat.

 

Panie Prezydencie, opozycja też zwraca uwagę, że trzeba wydać te pieniądze, Pan też o tym mówi, racjonalnie i dobrze i tutaj bez współpracy z samorządami, rządu i samorządów nie uda się tego zrobić. Tymczasem są dwie opinie w sprawie samorządów, jedna, wydaje mi się, rządu i PiS-u, że trzeba niezależność samorządów trochę jednak ograniczyć, a druga opozycji, że trzeba dać jeszcze więcej niezależności samorządom. Czy jeśli na Pana biurku pojawią się ustawy dotyczące samorządów i na przykład ograniczenia niezależności samorządów, to Pan podpisze takie ustawy? Bo jedną Pan taką zawetował.

Pani redaktor, to jest tak, że właśnie ja jedną zawetowałem, dlatego że uważałem, że ustawa o regionalnych izbach obrachunkowych, którą zaproponował rząd Zjednoczonej Prawicy, czy właściwie większość parlamentarna, zbyt daleko szła, jeśli chodzi o ingerowanie w samodzielność samorządów. Zresztą o to weto apelowali wtedy przedstawiciele samorządów o bardzo różnych zapatrywaniach politycznych. Ja przyznałem im rację i zdecydowałem się na weto. Więc jak widać, ja stoję na straży niezależności i samodzielności samorządu terytorialnego. 

Natomiast, co chcę podkreślić, nie może być również tak, że przedstawiciele samorządu terytorialnego blokują uroczystości państwowe i na przykład uniemożliwiają ich przeprowadzenie. A takie sytuacje nam się już zdarzały, że były z tym problemy. W związku z powyższym, wszystko wymaga pewnego złotego środka i ja jako prezydent Rzeczypospolitej do tego właśnie rozsądnego i złotego środka będę dążył, bo uważam, że taki jest obowiązek prezydenta, żeby takiego rozwiązania szukać.

 

Panie Prezydencie, ma Pan plan na te pięć lat? Myślał Pan? Bo był Pan kilka dni na urlopie, wypoczywał Pan nad morzem i myślał Pan o prezydenturze na kolejnych pięć lat?

Przede wszystkim myślałem o tym znacznie wcześniej, bo to było, zanim jeszcze zdecydowałem i ogłosiłem swój start w wyborach prezydenckich.

 

Ale nie był Pan pewny zwycięstwa. Ale teraz to już pewne.

Ale wizję Polski miałem od samego początku. To, że moi rodacy mnie wybrali, to jest mój powód ogromnej wdzięczności dla nich, ale myślę, że w ogromnym stopniu wybrali mnie właśnie za to, że ja jasno o tej wizji mówiłem w ciągu właśnie kampanii… 

 

No, ale oczekiwania, Panie Prezydencie, z różnych stron…

Dokumenty, które podpisałem własną ręką…

 

Ja wiem, one są konkretne bardzo, ale jeśli chodzi o ogólną wizję, takie ogólne oczekiwania są też bardzo rozbieżne. Na przykład Rafał Trzaskowski oczekuje, że Pana prezydentura będzie zupełnie inna od tych pięciu lat, które za nami. „To jest olbrzymia szansa dla Andrzeja Dudy, mam nadzieję, że kiedy mówił, że druga kadencja będzie inna, to ona rzeczywiście będzie inna. To ogromna szansa, żeby uwolnić się od swojej partii politycznej, żeby nie słuchać się przez cały czas tylko jednej osoby i wsłuchać się w głos obywateli”.

Pani redaktor, ja w przeciwieństwie do Rafała Trzaskowskiego, wiceprzewodniczącym partii nigdy nie byłem. On jest wiceprzewodniczącym partii, do której należy. Ja jako prezydent zresztą natychmiast wystąpiłem z Prawa i Sprawiedliwości po wyborze pięć lat temu. W związku z powyższym starałem się, aby urząd prezydenta w żadnym stopniu nie był upartyjniony. Natomiast oczywiście, że realizowałem program, program, z którym szedłem do wyborów. To że pan Rafał Trzaskowski czy inni przedstawiciele opozycji oczekiwali, że ja będę realizował program opozycji, który jest przeciwko programowi, który głosiłem, to przepraszam, ale moi wyborcy chcieli zupełnie czegoś innego. A jednak większość opowiedziała się wtedy za mną. Tak samo jak większość teraz opowiedziała się za mną i też zapowiadam z góry, że będę realizował program, z którym szedłem do wyborów i będę to robił w sposób bardzo spokojny, zrównoważony, oczywiście będę słuchał tutaj różnych głosów, bo uważam, że trzeba ich słuchać.  I tak jak mówiłem, Pałac Prezydencki będzie otwarty, zresztą w najbliższym czasie, dokładnie 24 lipca, będziemy mieli taką zapomnianą rocznicę, 100-lecie utworzenia rządu obrony narodowej Wincentego Witosa . Tutaj, w Belwederze, jedna z sal będzie nosiła imię Wincentego Witosa właśnie, czyli premiera Rządu Obrony Narodowej. To jest rząd, który obronił Polskę w Bitwie Warszawskiej. To była wielka odpowiedzialność Wincentego Witosa. I zapraszam m.in. środowiska związane z różnego rodzaju ruchami ludowymi.

 

Jest to szansa na spotkanie z PSL-em, jak rozumiem, szansa na zbudowanie koalicji polskich spraw, nie zarzucił Pan tego pomysłu z kampanii.

Szukania koalicji polskich spraw. Uważam, że to jest bardzo ważne, żeby w tych najważniejszych sprawach, które możemy śmiało nazwać Polskimi Sprawami z dużej litery, szukać porozumienia wśród ludzi, którzy w różnych kwestiach mają różne poglądy, ale w zakresie tych właśnie najważniejszych wartości, polskich spraw, są gotowi być razem. Tak jak tamten rząd Wincentego Witosa wtedy, odrzucając wszelkie partykularyzmy partyjne, stworzył jedność, która obroniła Polskę.

 

Krzysztof Bosak wczoraj skarżył się, że to była tylko wyborcza obietnica ta zapowiedź spotkania z Panem Prezydentem i ta koalicja polskich spraw, bo nic się nie wydarzyło, nikt nikogo nie zaprosił. Czyli, jak rozumiem, do Krzysztofa Bosaka też to będzie zaproszenie, ponowione?

Będzie zaproszenie do ludzi, którzy mają poglądy konserwatywne, także o profilu narodowym, bo tak jak wszystkich moich rodaków także i ich niezwykle szanuję. Ja będę organizował takie spotkania, na które będę zapraszał różne środowiska właśnie po to, by rozmawiać o ważnych polskich sprawach.

 

No właśnie. I mówimy o oczekiwaniach, one są bardzo rozbieżne. Wymieniłam oczekiwania opozycji wyartykułowane przez Rafała Trzaskowskiego, ale też jest oczekiwanie, już natychmiast po wyborach ze strony Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości, o dokończenie reform sądownictwa. Na ile to jest istotne? To jest istotna sprawa dla Pana Prezydenta, żeby dokończyć i jak dokończyć?

Przede wszystkim jest pytanie, co jest istotne dla moich wyborców. A to jest postulat, który wielokrotnie słyszałem w trakcie kampanii wyborczej, dokończyć reformę sądownictwa, chcemy sprawiedliwych sądów. To był ważny postulat wyborczy i uważam, że trzeba spokojnie i konsekwentnie tę reformę realizować.

Po pierwsze po to, żeby ludzie rzeczywiście zmienili stosunek do polskiego wymiaru sprawiedliwości, do sądownictwa, żeby przestali mówić, że sądy są niesprawiedliwe. Bo to jest największy problem dzisiaj, że większość Polaków uważa, że sądy są niesprawiedliwe. Ale również po to, żeby skrócił się czas oczekiwania na rozprawy. To są bardzo trudne zagadnienia. Ja kiedyś przecież, pani redaktor, byłem wiceministrem sprawiedliwości i ta praca nad tym, żeby skrócić czas rozpatrywania spraw to już można mówić, że trwa od dziesięcioleci.

 

No trwa, ale na razie bez skutku.

Niestety, bardzo trudno jest to osiągnąć.

 

No dobrze. Czyli, jak rozumiem, będzie Pan podpisywał kolejne ustawy, np. jeżeli chodzi o pracę sądów, sposób pracy sądów, bo to będzie kolejna ustawa, która… np. spłaszczenie struktury sądów. Taka ustawa się pojawi.

Będę w szczegółach analizował każdą ustawę, która do mnie przyjdzie. Mam też nadzieję, że będę mógł uczestniczyć poprzez swoich przedstawicieli w pracach czy też wtedy, kiedy będą przygotowywane rozwiązania, będą mi przedstawiane założenia, tak żebym mógł się przygotować i powiedzieć, czy dany kierunek uważam za słuszny czy niesłuszny. Chciałbym tak pracować. To, myślę, ułatwiłoby pracę i twórcom ustawy i mnie także. 

 

Pytałam o wizję prezydentury – słyszę, że jest, nie tylko od kilku dni. A czy będą zmiany w Kancelarii Prezydenta, w najbliższym otoczeniu? Jakieś niespodzianki? Czymś Pan nas zaskoczy? Kimś Pan nas zaskoczy?

Na to mam jeszcze czas. Wizja Polski musi być o dawna.

 

Oczywiście, ale ja nie mam. Ja mam program teraz, więc pytam…

Z przyjemnością umówię się z Panią Redaktor jeszcze raz.

 

Chętnie. Natomiast nie wszyscy widzowie może będą mieli wtedy czas, żeby nas oglądać.

Na pewno będą zmiany.

 

Ale poważne zmiany?

Każda zmiana, która dotyczy najwyższych szczebli w Kancelarii jest zmianą poważną. Na pewno będą różne zmiany, dlatego że mam też różne swoje przemyślenia.

 

Nieoficjalnie mówi się, że Krzysztof Szczerski też odejdzie z Pana otoczenia, przestanie dla Pana pracować, zostanie Ministrem Spraw Zagranicznych – bo to się też nakłada na rekonstrukcję rządu.

Jeżeli pan minister otrzyma taką propozycję i będzie chciał z niej skorzystać, to zostanie ministrem.

 

Nie będzie Pan zatrzymywał pana Krzysztofa Szczerskiego?

Ja myślę, że jeżeli dostanie taką propozycję, to będzie oznaczało, że Polska go potrzebuje. Wykonywał ze mną tę misję prowadzenia polskich spraw przez ostatnie lata, ale jednak bycie konstytucyjnym Ministrem Spraw Zagranicznych to jest wielki zaszczyt, wielka odpowiedzialność, a Krzysztof Szczerski jest profesjonalistą i rzeczywiście, jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe, to jest człowiek, który w moim przekonaniu jest na pewno w absolutnej polskiej czołówce w tej chwili.

 

Przygląda się Pan rekonstrukcji rządu, o której się dopiero mówi, ale na przykład Jarosław Gowin dzisiaj powiedział w Polsacie właśnie, że należałoby wzmocnić rolę premiera. A ja pamiętam, że Pan chciał wzmocnić rolę prezydenta. Więc jak będzie?

Nie wiem, ale może pan premier Gowin mówił o wzmocnieniu roli premiera w stosunku do wicepremierów.

 

Raczej nie. Mówił o wzmocnieniu roli premiera Mateusza Morawieckiego. Mówił Pan dużo o współpracy z rządem – że to jest warunek dobrobytu, między innymi dlatego część Polaków w ogóle na Pana głosowała. Czy wyobraża Pan sobie współpracę z innym premierem niż premier Mateusz Morawiecki? Czy to jest najlepszy partner z Pana punktu widzenia?

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że mówiłem o tym, pokazując zresztą przykład dobrej współpracy, jaka była teraz w okresie pandemii koronawirusa, kiedy pracowaliśmy razem nad kolejnymi tarczami antykryzysowymi i tarczą finansową. To przyniosło bardzo dobre efekty i osłoniliśmy około 5 mln miejsc pracy w Polsce. Bardzo, bardzo wielu polskich przedsiębiorców – setki tysięcy spośród nich – otrzymało realne wsparcie i dzięki temu mogli uratować swoje firmy, miejsca pracy. To oczywiście uratowało bieżącą sytuację także bardzo wielu polskich rodzin. Więc, jak widać, to była skuteczna polityka realizowana po to, żeby Polacy mogli mimo trudnej sytuacji w miarę spokojnie żyć. O to chodzi. Dla mnie po to się prowadzi politykę.

 

No tak, ale pytanie było o premiera Mateusza Morawieckiego.

Nie, pierwsze pytanie było o współpracę. Więc na pewno w tym zakresie, o którym mówimy, czyli pozytywnych działań, które mają zapewnić Polakom spokój, które mają zapobiec kryzysowi, które mają wyprowadzać gospodarkę z trudnej sytuacji i prowadzić nas do powrotu do rozwoju gospodarczego, jaki mieliśmy przed pandemią, a mam nadzieję, że będzie jeszcze szybszy, wdrażania, uruchamiania tych pieniędzy z Unii Europejskiej, które mają przyjść, na pewno będę chciał jak najlepiej współpracować z rządem, bo to jest właśnie twórcze, to służy rozwojowi kraju, zapewnia ludziom spokój, podnosi jakość życia. Na pewno więc będę chciał w tym zakresie to realizować. Ale przede wszystkim zaznaczam zawsze: ja każdą ustawę w szczegółach analizuję i podejmuję decyzję po zapoznaniu się z nią, co ona przynosi jakie są jej elementy dodatkowe.

 

Nie zapytałam jeszcze o Marcina Mastalerka, pytając o te zmiany w Kancelarii Prezydenta. Znajdzie miejsce w Kancelarii? Jaka była jego rola w kampanii?

Bardzo mi pomógł. Dobrze mi doradzał.

 

Ale to nie było w sztabie, jak rozumiem? Z tego, co mówił, to dzwoniliście Panowie do siebie?

Tak, rozmawialiśmy często. Marcin jest bardzo zdolny człowiekiem, który ma taki wybitny zmysł, powiedziałbym, i zarządczy, i polityczny, i rzeczywiście w bardzo ważnych momentach w czasie tej kampanii bardzo mi pomógł. Życzliwie, kierując się tutaj przede wszystkim jego pojmowanym najgłębiej interesem Polski i tego, jak uważał, że powinny być prowadzone polskie sprawy. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Nie wiem, jakie będą jego życiowe decyzje. Na razie jest w zarządzie Ekstraklasy, to jest jego praca.

 

Tak, ale kończy zarząd Ekstraklasy jesienią. W związku z tym dostanie propozycję? Konkretne pytanie, Panie Prezydencie.

Będzie podejmował decyzję. Ja zawsze jestem otwarty, bo to jest człowiek, który kocha Polskę.

 

No tak, Pan Prezydent jest otwarty, ale czy Pan złoży mu propozycję. Bo tu chodzi o to, czy Pan złoży mu propozycję, a nie czy Panu złożą propozycję.

Powiem w ten sposób: O ewentualnych zmianach w Kancelarii powiedziałem, że powiem w odpowiednim czasie.

 

Tak jest. I w ten sposób, proszę Państwa, umówiłam się z Prezydentem na kolejną rozmowę, bo oczywiście nie odpuścimy tego tematu. Dziękuję bardzo, Prezydent Andrzej Duda był Gościem Wydarzeń. 

 

 

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.