Piątek, 10 lipca 2020

Wywiad dla telewizji Polsat News

Prezydent w marynarce, bez krawata, w tle budynek dworca

To jest „Gość Wydarzeń”, Bogdan Rymanowski, witam Państwa serdecznie. Przenosimy się do Sędziszowa Małopolskiego, między Dębicą a Rzeszowem, gdzie na nowym dworcu jest nasz dzisiejszy gość Prezydent Andrzej Duda. Witam, Panie Prezydencie, dobry wieczór.

Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Witam Pana bardzo serdecznie i witam naszych widzów. Sędziszów Małopolski, ale w województwie podkarpackim.

 

Tak jest. I bardzo dziękuję, że Pan się zgodził mimo tak napiętego ostatniego dnia kampanii na rozmowę z nami. No właśnie, Panie Prezydencie, nie ma Pan już dość. Nie chciałby Pan z tego dworca wsiąść do pociągu byle jakiego i pojechać na wakacje?

Przede wszystkim pełnię swoją prezydencką służbę tak, jak kiedyś wybrali mnie rodacy. A w tej chwili ubiegam się o to, abym mógł ją pełnić dalej dla moich rodaków i dla nas wszystkich, dla mojego kraju, dla Polski. To jest dla mnie dzisiaj rzecz najważniejsza. Zostało jeszcze parę godzin tej kampanii, a później będzie mnie czekała dalej prezydencka praca, bo Prezydent nigdy nie ma urlopu. Taka jest prezydencka rola i taka jest prezydencka dola, ale na tę służbę każdy godzi się dobrowolnie i cieszę się, że mogę ją wykonywać.

 

Ale tak po ludzku, jest Pan zmęczony, wyczerpany?

No, kampania była bardzo długa i mówiłem to nawet dzisiaj do mieszkańców Rzeszowa i Podkarpacia, z którymi spotykałem się przez cały dzień. Ostatnie spotkanie, które skończyło się dosłownie przed ponad godziną odbywało się w Rzeszowie i tam mówiłem, że to była bardzo długa kampania. Też z powodu kampanii koronawirusa, która do nas przyszła, rzeczywiście to wszystko trwało dużo dłużej niż zwykle. Ja zawsze prowadzę kampanię intensywnie i teraz też ją tak prowadziłem, ale jak Pan widzi, Panie Redaktorze, całkiem nieźle się mam, tak że proszę być spokojnym.

 

Panie Prezydencie, dzisiaj po raz pierwszy w tej kampanii mogliśmy zobaczyć całą Pańską rodzinę na wiecu. Była Pierwsza Dama, była Pańska córka. Nie brakowało ich Panu wcześniej?

W kampanii?

 

Tak, w kampanii.

Nie, w kampanii nie. Kampania to jest taka ciężka polityczna robota, a zarówno Kinga, jak i Agata nigdy się specjalnie polityczną działalnością nie zajmowały. Nawet bym sobie nie wyobrażał, żeby żona te wszystkie trudy kampanijne ze mną znosiła, bo jest damą generalnie i nie naraziłbym jej na to. To jest jednak bardzo duży trud, to jest duży wysiłek. To jest ciężka praca: mnóstwo spotkań, czasem w kampanii się nie dojada, czasem w kampanii, a nawet bardzo często, się nie dosypia. To zajęcie dla tych, którzy rzeczywiście chcą pełnić urzędy, dla ich najbliższych współpracowników, dla tego grona. Cieszę się, że moja małżonka dzisiaj mnie wsparła, bo to było dla mnie ważne. Chciałem, żebyśmy na końcu kampanii stanęli razem. Tak jak powiedziałem: jesteśmy jednością, jesteśmy razem, nawzajem się wspieramy w najtrudniejszych chwilach. Nawet jeśli wobec nas są rzucane różne najgorsze bezpodstawne oskarżenia różnego rodzaju, czy wobec mnie przede wszystkim, to nie zmienia faktu, że jesteśmy rodziną, że jesteśmy jednością, że zawsze jesteśmy nawzajem swoim oparciem. Dlatego bardzo się cieszę, że obie moje panie były dzisiaj ze mną.

 

Na tym spotkaniu, na tym wiecu w Rzeszowie usłyszeliśmy, jak Pańska żona zaapelowała do Małgorzaty i Rafała Trzaskowskich, żeby niezależnie od tego, jaki będzie werdykt w tych wyborach, obie strony przyjęły ten werdykt z szacunkiem. Czy to znaczy, że jeśli Pan przegra te wybory, nie będzie Pan protestował?

Przede wszystkim uważam i zawsze tak uważałem, że decydują moi rodacy. Dla mnie werdykt rodaków ma charakter ostateczny. Jeżeli Polacy podejmą decyzję, ja tę decyzję zawsze uszanuję. Oczywiście walczę o zwycięstwo i głęboko wierzę w to, że wygram, że będę mógł kontynuować swoje dzieło prezydenckie, już trochę inaczej, bo jednak druga kadencja to zawsze jest inna prezydentura. Przede wszystkim jest wielkie doświadczenie, poza tym ma tę specyfikę, że odpowiedzialność ponosi się już wyłącznie przed Bogiem, narodem i historią.

Natomiast myślę, że to ważne, żeby zawsze mieć wzajemny szacunek. Zawsze to powtarzałem. Cieszę się bardzo, że Agata dzisiaj to powiedziała. Szacunek, szacunek i jeszcze raz szacunek. Tego szacunku czasem brakuje w naszej polityce i to jest smutne.

 

Rozumiem, że będzie informacja PKW i nie będzie żadnego protestu z Pańskiej strony, ze strony sztabu PiS-u, ze strony sztabu Andrzeja Dudy.

Na pewno nie będę nakłaniał sztabu do protestów. Jak powiedziałem – werdykt wydany przez wyborców w moim kraju, przez moich rodaków przyjmę zawsze z pełną pokorą. Tak jak powiedziałem, walczę w kampanii, bo wierzę w to, że większość Polaków jednak chce, by Polska nadal się rozwijała, by Polska była nadal rzeczywiście budowana, by nadal były realizowane programy społeczne, które ustanowiliśmy, i by one trwały, by nie były ograniczane, ani nie były likwidowane. Polacy wiedzą doskonale, jak wyglądała Polska w latach 2007-2015, jak im się wtedy żyło, a jak im się żyje teraz, od 2015 roku, odkąd ja zostałem wybrany na urząd prezydenta, do dzisiaj. Polacy są bardzo mądrzy, porównają to sobie i dokonają wyboru.

 

Panie Prezydencie, cały czas przez te ostatnie tygodnie kampanii ma Pan bardzo wiernego kibica. Jest nim Donald Tusk. Dzisiaj zamieścił charakterystyczny wpis na Twitterze. Napisał tak: „Nie marudzić, nie narzekać. Przekonywać i mobilizować – każdego, wszędzie, do ostatniej chwili. Bolszewika goń”. Jak Pan to odczytuje?

Myślę, że Donald Tusk, który dzisiaj jest szefem Europejskiej Partii Ludowej, czyli partii, do której należy Platforma Obywatelska, po prostu od samego początku walczy o to, żeby Rafał Trzaskowski został prezydentem. Bo to jest jego człowiek. Przecież był ministrem w jego rządzie. Dzisiaj jest wiceprzewodniczącym PO, de facto mu podlega w ramach struktur europejskich, do których należy Platforma. Donald Tusk jest jego szefem, no i w oczywisty sposób on chce, żeby jego podwładny zagarnął fotel prezydencki w Polsce i żeby realizować taką politykę, jaką kiedyś realizowali.

Natomiast Polacy przeciwko tej polityce zdecydowanie zaprotestowali w 2015 roku. Ta, którą ja prowadziłem razem ze Zjednoczoną Prawicą od 2015 roku, to była polityka zupełnie inna nastawiona na człowieka, nastawiona na rodzinę, na jej wspieranie, a przede wszystkim nastawiona na budowanie polskiego państwa i wzmacnianie polskiej pozycji. Nie kto inny, tylko my załataliśmy lukę VAT. Przecież Polacy byli okradani z 50 miliardów VAT-u rocznie. Na to pozwalały władze Platformy Obywatelskiej. Kiedy przejęliśmy władzę, błyskawicznie podjęliśmy ruchy, żeby tę wielką kradzież na szkodę Polaków ograniczyć. To się udało. I dzięki temu można było realizować tak wiele programów społecznych, które pomagały ludziom i podniosły poziom ich codziennego życia. To była epokowa zmiana. Nigdy jeszcze poziom życia w Polsce nie był tak wysoki, jak w tej chwili. Nigdy jeszcze nie było tak małego odsetka osób żyjących w skrajnym ubóstwie. To są sukcesy ostatnich lat. Rozumiem, że ani Donald Tusk, ani Rafał Trzaskowski nie patrzą na to z entuzjazmem, bo oni tego zrobić po prostu nie potrafili albo nie chcieli. Widocznie mieli zupełnie inny punkt widzenia

 

Panie Prezydencie, a to ostatnie zdanie „Bolszewika goń” odebrał to Pan Prezydent do siebie? Zabolało?

Słowa Donalda Tuska niech tłumaczy Pan Rafał Trzaskowski, który jest wiceprzewodniczącym jego partii, którą Donald Tusk stworzył, który był jego podwładnym w rządzie, który dzisiaj jest jego podwładnym w ramach europejskich struktur partyjnych. Niech on tłumaczy jego słowa. Dobrze go zna, więc chyba wie, co Donald Tusk chciał powiedzieć. Ja nie wiem.

 

Panie Prezydencie, tak à propos Pańskiego głównego rywala. On od kilku dni na swoich wiecach stawia taką wizję, mówiąc, o co chodzi w tych wyborach. Pana rywal mówi tak: „Wizja prezydentury Andrzeja Dudy to dalszy ciąg rewolucji, czyli ataku na sądy, na prawa kobiet i na samorządy. I dzisiaj trzeba takiej wizji Polski powiedzieć – mamy dość”. Czy to trafna diagnoza i czy o to chodzi w tych wyborach?

A co ma powiedzieć? Że co – że był w partii, która podnosiła Polakom wiek emerytalny? Że podwyższenie wieku emerytalnego nazywał dorobkiem modernizacyjnym? Że był w partii, która krzyczała, że 500+ rozwali polski budżet i że to jest rozdawnictwo? Że był w partii, która krzyczała, że 13. emerytura zaszkodzi Polakom, że jest to nieodpowiedzialność? Że obniżenie wieku emerytalnego rozwali ZUS? Że w jego czasach zwijano w Polsce połączenia komunikacyjne, likwidowano posterunki policji, gdy on był w tej partii, gdy był także członkiem rządu? A przecież był w dwóch rządach PO – w rządzie Donalda Tuska i rządzie Ewy Kopacz – za każdym razem wysoko postawionym ministrem i wiceministrem. To co on ma powiedzieć?

Wyszukuje różnego rodzaju argumenty, które w większości są absolutnie kłamliwe. Są manipulacją. Dlatego że na prawa kobiet nikt nie nastawał. W ogóle nie rozumiem, o czym jest tu mowa. Zresztą zarówno on, jak i jego zwolennicy atakują mnie bezpardonowo w ostatnim czasie. Rozumiem, że to jest kampania. Chociaż chciałbym, by w polskiej polityce było więcej szacunku.

 

Być może, Panie Prezydencie, chodzi o czarny protest sprzed kilku lat.

Ale czarny protest był z jednej strony, a z drugiej – były kobiety, które miały zupełnie odmienne zdanie. Więc to zależy, jak kobiety same interpretują swoje prawa i co jest ich prawami. Bo jest ogromna część kobiet, które patrzą na to w zupełnie odmienny sposób. Więc nie mieszałbym tej kwestii z szacunkiem do kobiet. To była kwestia – w moim przekonaniu – absolutnie ideologiczna.

 

Panie Prezydencie, Pan mówi o tym, żeby Polacy porównali sobie to, jak im się żyło w latach 2007-2015 i jak im się żyje dzisiaj. Ale nie boi się Pan, że te wybory, czyli to niedzielne głosowanie, to jednak będzie plebiscyt nad ostatnimi pięcioma Pańskimi latami i władzą Prawa i Sprawiedliwości? Nie boi się Pan tego rachunku, jaki mogą wystawić wyborcy?

Nie, patrzę moim rodakom na wszystkich spotkaniach prosto w oczy. Mówię do nich, rozmawiam z nimi i słyszę, co mówią do mnie. Przez całe pięć lat podróżowałem po Polsce, spotykałem się z moimi rodakami w polskich miastach, miasteczkach. Rozmawiałem o ich problemach, pytałem, jakie te problemy są i w wielu przypadkach je rozwiązywałem. Stąd m.in. wzięła się 13. emerytura. Stąd wzięły się te wreszcie uczciwe waloryzacje – minimum 70 zł, które wprowadziliśmy.

Dlatego że gdy ustanowiliśmy program 500+, to seniorzy podchodzili do mnie i cichutko mówili: „Nie zapominajcie o nas. Dziękujemy, że wspieracie nasze dzieci, nasze wnuki, ale my też chcielibyśmy godnie żyć”. Ci ludzie po prostu byli w większości przypadków po ośmiu latach rządów Platformy w dramatycznej sytuacji. To dlatego te ostre, bardzo wysokie waloryzacje, to dlatego 13. emerytura.

 

Panie Prezydencie, dzisiaj Rafał Trzaskowski mówi, że sytuacja wcale nie jest taka różowa, jak Pan prezentuje, jak prezentuje Pan Premier Morawiecki. Mówi tak naprawdę o tym, że czeka nas bardzo poważny kryzys. Że prawdopodobnie obecna władza będzie chciała po wyborach wprowadzić podatki. Że tak naprawdę coś ukrywacie. Jak to wygląda naprawdę?

Pan Rafał Trzaskowski od samego początku tej kampanii zmienia swoje poglądy i kręci – poczynając od karty LGBT, którą podpisał kiedyś, a którą wprowadzał i wprowadza w Warszawie, od której się teraz nagle w kampanii odżegnuje, a przechodząc poprzez absolutnie fałszywe informacje, jakie przekazuje odnośnie polskiej sytuacji gospodarczej.

Otóż prawdziwe informacje są takie, że deficyt budżetowy wynosił, licząc od stycznia do maja, 25 mld, a licząc od stycznia do czerwca już tylko 17. Czyli widać, że państwo wraca do równowagi, gospodarka wraca do równowagi, podatki na powrót spływają i system z powrotem wraca na pozycję rozwojową, bo ten deficyt bardzo wyraźnie się zmniejsza. Więc Pan Trzaskowski całkowicie mija się tu z prawdą, to jest w ogóle rzecz oczywista.

Natomiast no co on ma powiedzieć? Gdy oni kończyli rządy w 2015 roku, bezrobocie było dwa razy wyższe niż teraz, w dobie pandemii koronawirusa. Dzisiaj dane europejskie pokazują, że mamy najlepszą sytuację w Europie, jeżeli chodzi o bezrobocie, zaraz po Republice Czeskiej – tylko tam bezrobocie jest niższe.

I te wszystkie dane pokazują, że jesteśmy w doskonałej kondycji, jeżeli chodzi o gospodarkę, choćby w porównaniu z państwami Europy Zachodniej. Eksperci przewidują, że przy tak prowadzonej polityce już w przyszłym roku powinniśmy wrócić na drogę rozwoju gospodarczego.

A co chce zaproponować Pan Trzaskowski? Będzie próbował robić wszystko, by zmierzać do obalenia rządu Zjednoczonej Prawicy, który ustanowił tarcze antykryzysowe, by uratować polskich przedsiębiorców i gospodarkę.

 

Ale absolutnie temu zaprzecza, Panie Prezydencie. Powiedział, że będzie konstruktywnym Prezydentem. Że jeśli otrzyma ustawę, która będzie w porządku, która przyniesie pozytywne efekty dla Polaków – czy to gospodarcze, czy w innych dziedzinach – to będzie je podpisywał. Nie będzie totalnie opozycyjnym prezydentem. Takie są jego deklaracje dzisiaj.

Prawda wyszła w ostatnich dniach, gdy awanturuje się i wykłóca z Premierem Morawieckim. Właśnie m.in. o kwestie gospodarcze i kwestie wyprowadzania Polski z sytuacji kryzysowej. To pokazuje, co będzie robił później. Gdy jest sytuacja kryzysowa, trzeba działać wspólnie, rozważnie. Myśmy tak działali przez ostatnie miesiące.

Do naszego dialogu dołączyliśmy przedsiębiorców, bo uznaliśmy, że oni najlepiej wiedzą, czego potrzeba, by pomóc w Polsce firmom i różnym grupom przedsiębiorców – tym mniejszym i tym większym. Zaprosiliśmy także związki zawodowe. Osobiście wielokrotnie rozmawiałem i negocjowałem z Panem Piotrem Dudą stojącym na czele NSZZ „Solidarność” po to właśnie, by te rozwiązania były jak najbardziej do przyjęcia także dla pracowników, by nikogo nie krzywdziły. Tak ułożyliśmy te tarcze antykryzysowe. To był pokaz dobrej współpracy, który dziś przynosi dobre skutki. Tak się wyprowadza państwo ze stanu kryzysowego – poprzez wspólne działanie, a nie poprzez przeszkadzanie. I taka polityka jest dzisiaj Polsce potrzebna.

 

Musimy już kończyć. Ostatnie pytanie i proszę o krótką, jednozdaniową odpowiedź: kto wygra wybory w niedzielę?

Zdecydują nasi rodacy. Bardzo proszę, by Państwo przede wszystkim poszli do wyborów, bo to jest najważniejsze. Żeby była wysoka frekwencja, żebyśmy jako Polacy pokazali, że bierzemy sprawy w swoje ręce, że demokracja u nas jest coraz bardziej dojrzała.

Proszę o głos na mnie, bo to głos za dalszym rozwojem, to głos za Polską opartą na tradycji, na tym, co dla nas wszystkich jest ważne, a w każdym razie dla większości. Zapraszam do współpracy w dalszym budowaniu takiej właśnie Polski. Bo pod biało-czerwoną flagą jest miejsce dla każdego, kto chce dla Polski dobrze.

 

Pod apelem o wyższą frekwencję, oczywiście, możemy się wszyscy podpisać.

Bardzo dziękuję. Prezydent Andrzej Duda był naszym gościem na ostatniej kampanijnej prostej. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.

Również bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam widzów.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.