Środa, 26 sierpnia 2015

"Polityka zagraniczna wymaga profesjonalizmu i spokoju"

Polityka zagraniczna wymaga profesjonalizmu i spokoju – powiedział prezydent Andrzej Duda, który w środę wieczorem był gościem w programie „Dziś wieczorem” w TVP1 i TVP Info. Zaapelował, aby odseparować te kwestie od kampanii wyborczej.

 

Polityka zagraniczna wymaga spokoju

 

– Sprawami polskiej polityki zagranicznej bardzo aktywnie zajmuję się ja i mój przedstawiciel, minister Krzysztof Szczerski, we współdziałaniu z przedstawicielami ministerstwa spraw zagranicznych i przedstawicielami polskiej dyplomacji – wyjaśnił.

 

– Polityka zagraniczna wymaga spokoju i zachęcam do tego, wręcz apeluję, żeby nie dać się w tych sprawach ponosić emocjom; zwłaszcza odseparujmy to od kampanii wyborczej - powiedział prezydent.

 

Jak podkreślił, jest przekonany, że wraz z rządem „gra do jednej bramki”, jeśli chodzi o politykę zagraniczną.  – Miałem spotkanie z ministrem Schetyną, omawialiśmy plan moich wizyt – przypomniał. Dodał, że chciałby, aby polska polityka zagraniczna stała się bardziej aktywna.

 

Pytany przez Krzysztofa Ziemca o planowane tematy rozmów podczas zbliżającej się wizyty w Berlinie, prezydent powiedział, że z pewnością będzie rozmawiał  z Angelą Merkel o sytuacji na Ukrainie, a także o gwarancjach bezpieczeństwa dla Polski w ramach NATO. – Na Ukrainie giną ludzie – żołnierze i cywile. Tego nie można zaakceptować. To wszystko dzieje się niedaleko naszego kraju i zagraża naszemu bezpieczeństwu – podkreślił. - Będę rozmawiał o tym, jak skutecznie doprowadzić do tego, żeby tam został uzyskany trwały pokój - zaznaczył. Zobacz także: Wywiad prezydenta w programie „Dziś wieczorem”

 

Tematy rozmów w Berlinie

 

Prezydent podkreślił, że w Berlinie będzie też rozmawiał także o tym, jak zwiększyć gwarancje bezpieczeństwa dla Polski w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. - Będę rozmawiał o tym, żeby kontynuować działanie NATO, które zostało rozpoczęte w Newport, ale prowadzące do trwałego rozszerzenia obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego na naszych terenach - powiedział.


- To jest standard, że sojusz rozwijał swoją obecność, robił to przez pond 40 lat na Zachodzie Europy, ale dzisiaj NATO jest znacznie szersze, bo m.in. my w nim jesteśmy. Tam wtedy powstawała infrastruktura NATO, tam wtedy lokowane były jednostki wojskowe, uważam, że ten proces powinien teraz postępować stosownie do tego, jak doszło do rozszerzenia NATO – powiedział Andrzej Duda.

Prezydent był tez pytany o kwestię zwiększenia aktywności NATO w Polsce. - Ja od samego początku mówiłem, że potrzebujemy tak zwanej krytycznej infrastruktury, czyli właśnie sprzętu wojskowego NATO na naszym terenie i od początku też mówiłem, że należy dążyć do tego, żeby tutaj znalazły się bazy na przykład polsko-amerykańskie. Natomiast to są cele, które można osiągać stopniowo i o tym trzeba rozmawiać - dodał prezydent.

 

- Będę mówił, że chcemy być solidarni z Europą, ale chcemy, aby Europa była solidarna także z nami – mówił Andrzej Duda w kontekście przybywających do Europy uchodźców. Dodał, że w przypadku ewentualnej eskalacji konfliktu na Ukrainie, to do Polski trafią imigranci. – Już dziś mamy tysiące osób z Ukrainy w Polsce – powiedział. Prezydent dodał, że oczywiście powinniśmy też rozmawiać na temat imigrantów m.in. z Syrii, bo faktycznie wymagają oni pomocy. Zdaniem prezydenta Europa powinna jednak zająć się zwalczaniem przyczyn tego, że ci ludzie muszą ratować się wyjazdem na nasz kontynent.

 

"RBN zwołam, gdy uznam to za stosowne jako prezydent"

 

Wypowiadając się w TVP prezydent Duda odniósł się m.in. do apelu premier Ewy Kopacz o zwołanie Rady Gabinetowej oraz Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie Ukrainy.

- Radę Bezpieczeństwa Narodowego zwołam wtedy, kiedy uznam to za stosowne jako prezydent - oświadczył. Dodał, że oczekuje od instytucji podległych rządowi informacji w sprawie tego, co się dzieje na Ukrainie, aby móc na podstawie tych informacji "podejmować decyzje".

- Spotkałem się już z dwoma ministrami, którzy bezpośrednio zajmują się sprawami, leżącymi też w gestii Prezydenta RP, myślę tu o ministrze obrony narodowej i spraw zagranicznych. Miałem z tymi ministrami - myślę - dobre rozmowy, w związku z czym z mojej strony, jeśli chodzi o współpracę z rządem, jest otwartość - przekonywał.

Dopytywany, dlaczego nie spotyka się z samą premier Ewą Kopacz, lecz tylko z wybranymi ministrami, odpowiedział: "pani premier prowadzi kampanię wyborczą, a ja prowadzę polskie sprawy".

- Rząd uczestniczy w tej chwili w kampanii wyborczej, ja jestem prezydentem od niedawna, z ugrupowania, które konkuruje dziś z partią rządzącą, widocznie niektórzy politycy, którzy są w rządzie, traktują to jako element kampanii wyborczej. Mogę powiedzieć tyle, że ubolewam nad tym - mówił prezydent.

 

"Prawie 6 mln podpisów zdecydowało o moim wniosku o referendum"

Pytany o referendum, o którego przeprowadzenie zwrócił się do Senatu, zaznaczył, że pytania w tym referendum wynikały z tego, iż stali za nimi przedstawiciele "reprezentatywnych grup społecznych". Grupy te, podkreślał, pod swoimi pytaniami zebrały "w sumie prawie 6 milionów podpisów". - Wnosili do mnie o to, by zwrócić się do Senatu o referendum w tych sprawach i ja to uczyniłem - powiedział prezydent.

Andrzej Duda przypomniał, że już w kampanii mówił, iż należy wprowadzić do konstytucji zapis o obligatoryjności referendum, jeśli pod wnioskiem uda się zebrać milion podpisów.

- Uważam, że wypełniłem swój obowiązek jako Prezydent RP, który do takich działań się zobowiązywał. Jeżeli dostanę kolejne takie wnioski, również będę się nad nimi pochylał i z przedstawicielami takich reprezentatywnych grup się spotkam- zapowiedział.

Prezydent powiedział także, że weźmie udział w zarządzonym na 6 września referendum. - Jako Prezydent RP wezmę w tym referendum udział i udzielę takich odpowiedzi na pytania, które uważam za słuszne, głosowanie jest tajne - zaznaczył. (inf. własna, PAP)

 

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.