Wtorek, 12 marca 2019

Prezydent: Jesteśmy dumni z tego, że możemy być dzisiaj członkiem NATO [PL/ENG]

 

Ekscelencje,

Szanowny Panie Premierze,

Szanowni Panowie Przewodniczący,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Szanowni Państwo!

 

Nigdy nie zapomnę tego niezwykłego uczucia, jakie miałem w 2016 roku, gdy będąc gospodarzem – w znaczeniu miejsca – szczytu NATO w Warszawie, wieczorem w pierwszym dniu szczytu gościłem głowy państw Sojuszu Północnoatlantyckiego w Pałacu Prezydenckim w Sali Kolumnowej na tzw. roboczej kolacji. Wiedzą Państwo, skąd się brało to uczucie? Otóż w 1955 roku, dokładnie 14 maja, w tej samej sali – Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego – podpisany został Układ Warszawski. Co to znaczy – wszyscy na tej sali doskonale wiedzą. ENGLISH VERSION >>>

 

Tymczasem wtedy, w 2016 roku, niecałe trzy lata temu, siedzieli na tej sali przywódcy państw Sojuszu Północnoatlantyckiego – największego obronnego sojuszu wolnego świata, gwarantującego bezpieczeństwo demokratycznym krajom wspólnoty transatlantyckiej, wspólnoty Zachodu. Jak się Państwo domyślają, było dla mnie niezwykłym przeżyciem i dumą to, że siedzę pośród nich, reprezentując Rzeczpospolitą Polską – państwo, które pragnęło tego od 1939 roku, od kiedy zostało rozdrapane przez hitlerowskie Niemcy i Rosję sowiecką we wrześniu tamtego roku zdradziecką napaścią.

 

Dlaczego o tym mówię? Także dlatego, by [można] zrozumieć, jak Polak dzisiaj patrzy na członkostwo swojego kraju w Sojuszu Północnoatlantyckim, tym – jak powiedziałem – największym obronnym sojuszu na świecie, najbardziej skutecznym, przynajmniej jak do tej pory, ze wszystkich, jakie w ogóle zostały zawarte. Otóż w 1939 roku Polska też była w sojuszu, miała dwoje sojuszników – była związana paktami sojuszniczymi z Francją i Wielką Brytanią. Ale gdy hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę, te dwa państwa wprawdzie wypowiedziały Niemcom wojnę, lecz ani nie zaatakowały Niemiec – a więc nie przystąpiły czynnie do wojny – ani też nie pomogły Polsce.

 

Czasami ktoś mnie pyta: dlaczego od 2015 roku, gdy był Pan jeszcze prezydentem elektem swojego kraju, od razu – od pierwszych spotkań z sojusznikami z NATO, a przede wszystkim z Sekretarzem Generalnym Sojuszu, panem Jensem Stoltenbergiem – mówił o konieczności obecności wojsk NATO w Polsce, na waszej ziemi? Otóż właśnie dlatego, by Polacy naprawdę wierzyli w Sojusz. Patrząc na ich doświadczenia historyczne, jestem przekonany, że muszą czuć obecność tego Sojuszu.

 

A sytuacja geopolityczna, która otoczyła nas od 2008 poprzez 2014 rok, kiedy to Rosja napadła najpierw na Gruzję, a następnie na Ukrainę, jednoznacznie powodowała powrót tamtych dawnych skojarzeń: imperialnej polityki Rosji, dążenia na zachód, rozszerzania strefy wpływów, zajmowania kolejnych państw, a przede wszystkim powrotu do swojej dawnej strefy wpływów, do której – nie muszę chyba nikomu tutaj, w Pradze, mówić – żaden z naszych krajów wrócić nie chce.

 

I to dlatego tak niezwykle cenimy sobie w Polsce Sojusz Północnoatlantycki, cenimy obecność sojuszniczą w naszym kraju i tak niezwykle poważnie traktujemy wynikające stąd zobowiązania. Otóż wierzymy głęboko, że obecność wojsk sojuszniczych na naszym terytorium, w tym w szczególności armii Stanów Zjednoczonych, zawsze była gwarancją bezpieczeństwa Europy. Bo gdy Europa znajdowała się rzeczywiście w bardzo poważnym niebezpieczeństwie – powiedziałbym, że w dramatycznie tragicznej sytuacji, jak w czasie I, a potem II wojny światowej – to właśnie przybycie wojsk amerykańskich pozwalało przywrócić w Europie ład i pokój. Tak na to patrzymy w Polsce.

 

Ale przede wszystkim wierzymy w Sojusz, który – jak powiedziałem – jest największym sojuszem militarnym na świecie i jest sojuszem, w którym braterstwo znaczy braterstwo, wsparcie znaczy wsparcie, a art. 5 oznacza art. 5, a nie tzw. bratnią pomoc, o której tutaj, w Pradze, chyba nawet nie trzeba mówić.

 

Zapewniam, że wyciągamy wnioski z historii i traktujemy nasze zobowiązania sojusznicze niezwykle poważnie. Jesteśmy dumni, że możemy być dzisiaj członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, który gwarantuje bezpieczeństwo naszej części Europy i świata i dzięki któremu my także możemy gwarantować bezpieczeństwo tym, którzy chcą żyć w wolnych, demokratycznych, suwerennych krajach; którzy chcą się rozwijać i budować na świecie pokój.

 

Mówił nasz gospodarz, pan prezydent Miloš Zeman, o czeskich żołnierzach, którzy polegli, stając w obronie pokoju w Afganistanie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, w ramach zadań, które Republika Czeska realizuje jako członek Sojuszu – odpowiedzialny sojusznik. Panie Prezydencie, polscy żołnierze też giną, my też mamy straty z misji w Iraku, Afganistanie, z innych miejsc, gdzie polscy żołnierze cały czas są obecni w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego – a tych miejsc dzisiaj na świecie jest kilka.

 

Nasi żołnierze są w ramach koalicji przeciwko państwu islamskiemu, są w Afganistanie – zresztą ich liczbę ostatnio zwiększyliśmy do 400 – nasi piloci realizują dzisiaj misję Air Policing nad państwami bałtyckimi, są cały czas na Bałkanach, służą w ramach Tailored Forward Presence w Rumunii. Jesteśmy obecni! Nasi żołnierze są też w Afryce. Czemu?

 

Dlatego że uważamy, iż odpowiedzialny Sojusz Północnoatlantycki kieruje się zasadą NATO 360 stopni. Uważamy, że tak jak my oczekujemy, że państwa Sojuszu będą zwracały uwagę na sytuację na wschodniej flance NATO, gdzie my, jako państwo leżymy, tak samo my będziemy zwracali uwagę na innych – to jest właśnie odpowiedzialność sojusznicza, dbanie o bezpieczeństwo wolnego świata.

 

Dziękuję moim przyjaciołom, Panom Prezydentom, że wszyscy podchodzimy do tego w ten sam sposób. Nasi żołnierze giną w obronie wolnego świata, ale także w obronie naszych państw i obywateli – chcę to z całą mocą podkreślić. Bo gdyby ich tam, w tych miejscach, które są potencjalnie punktami zapalnymi, nie było, kto wie, jakie byłyby losy nasze, naszych krajów i społeczeństw? Kto wie, czy gdyby tych żołnierzy nie było i gdyby postawa Sojuszu Północnoatlantyckiego nie była taka, jaka jest, zwłaszcza w ostatnich latach, czy nie byłoby dzisiaj bardzo poważnego zagrożenia bezpieczeństwa w naszej części Europy?

 

To właśnie ta gotowość, którą pokazało NATO w ciągu ostatnich lat – zwłaszcza od szczytu w Walii poprzez szczyt w Warszawie, gdzie zapadły te niezwykle ważne decyzje o ustanowieniu wysuniętej obecności na wschodniej flance – kto wie, jak dzisiaj wyglądałaby Europa i jej architektura bezpieczeństwa? Niestety, zagrożenia, które nas niewoliły przez ponad 40 lat, dzisiaj wracają w trochę innej postaci. Ale bez wątpienia wracają. Czy jest potrzebna nasza gotowość, gdy już jesteśmy częścią rzeczywiście wolnego świata? Nie tylko mentalnie – jak, wierzę w to, byliśmy zawsze – ale także politycznie i geopolitycznie? Czy powinniśmy na nie odpowiadać? Tak, powinniśmy – i to dobrze, że nasi sojusznicy to dostrzegają. Także ci, którzy leżą tak bardzo daleko od wschodniej flanki NATO. Dziękuję, że to rozumieją.

 

Ale przede wszystkim chcę podziękować obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, polskim urzędnikom i politykom, a także wszystkim urzędnikom, politykom i obywatelom naszych państw za to, że wtedy – przed 20 laty, a potem 15 laty – starali się, by nasze państwa stały się częścią tej wielkiej wspólnoty bezpieczeństwa i wspólnoty wolnego świata.

 

Pamiętam, jak w 2008 albo 2009 roku, gdy w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej dyskutowaliśmy na temat bezpieczeństwa, ówczesny prezydent pan prof. Lech Kaczyński, u którego miałem zaszczyt być podsekretarzem stanu, ministrem w jego Kancelarii, powiedział: „Weszliśmy do NATO i jesteśmy częścią wolnego świata. Ale cały świat zrozumie, że tutaj rzeczywiście nie ma już absolutnie cienia rosyjskiej strefy wpływów wtedy, gdy będą tutaj wojska NATO. Będą naprawdę. I będą natowskie instalacje militarne, w szczególności amerykańskie”. Dzisiaj są, i za to też jesteśmy ogromnie wdzięczni wolnemu światu i wszystkim tym moim współobywatelom, którzy tak mocno przez te lata o to się starali.

 

Poważnie traktujemy – jak powiedziałem – nasze zobowiązania sojusznicze. Poważnie traktujemy także tę wielką radość i to wielkie, z jednej strony, zobowiązanie, ale z drugiej – w jakimś sensie dar, że możemy być członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dlatego realizujemy nasze zobowiązania poprzez zasadę NATO 360 stopni, poprzez wysyłanie naszych żołnierzy wszędzie tam, gdzie są potrzebni, ale także poprzez dotrzymywanie zobowiązań: wydatkowanie 2 proc. naszego PKB na cele obronne, modernizację polskiej armii, zakupy, które tam realizujemy – od nowych czołgów poprzez system obrony przeciwrakietowej Patriot czy supernowoczesne systemy artyleryjskie, rakietowe HIMARS, co do których umowę na zakup podpisaliśmy ostatnio. Wierzę, że będziemy w stanie zmodernizować także naszą Marynarkę Wojenną i wzmocnić lotnictwo poprzez zakup dla Polski samolotów piątej generacji.

 

Chcemy wydawać więcej na obronę, bo polskie społeczeństwo rozumie, że jest to potrzebne. Chcemy, bo wiemy, że najlepsza sytuacja, jaką państwo może sobie wyobrazić, to taka, w której jest ono w sensie bezpieczeństwa samowystarczalne, tzn. w której w jak największym stopniu jest ono w stanie obronić się samo. To dla nas wielka – można powiedzieć – wytyczna na przyszłość: aby budować armię, która będzie budziła respekt. Chcielibyśmy, żeby Polska taką armię miała.

 

Ale cieszymy się i jesteśmy bardzo dumni z tego, że stoimy dzisiaj pośród naszych sojuszników. Jestem ogromnie dumny i wzruszony, że stoję dzisiaj tutaj, w Pradze, wobec której – patrząc na tamte ciemne lata naszej historii, gdy byliśmy za żelazną kurtyną – Polska także ma swoje zobowiązanie.

 

Dziękuję, że jesteśmy tutaj razem. Panie Prezydencie, dziękuję za zaproszenie na to spotkanie. Chcę powiedzieć, że Rzeczpospolita Polska zawsze będzie stała ramię w ramię obok Republiki Czeskiej, Węgier, Słowacji – obok wszystkich tych, którzy stoją po stronie wolnego świata, po stronie wolności, niepodległości, suwerenności, demokracji i samostanowienia państw. I rzeczywiście prawdziwej wolności – bez tzw. bratniej pomocy.

 

Dziękuję.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.